poniedziałek, 11 grudnia 2017

Premium Collagen 5000 - czyli moje efekty po miesięcznej kuracji

Witajcie, dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję PremiumCollagen5000, który dostałam na spotkaniu łódzkich blogerek. Jest to produkt od Naturals Pharm, a cena jednego opakowania to 159,99 zł / 100 g. 


Ze strony producenta:
Kolagen to białko, które jest budulcem Twojej skóry. Jest odpowiedzialne za właściwe nawilżenie skóry, jej jędrność i sprężystość. Z czasem Twój organizm wytwarza go niestety coraz mniej. To właśnie wtedy możesz zauważyć na swojej skórze oznaki starzenia – zmarszczki i przebarwienia. Mogą one doprowadzić do tego, że skutkiem może być wizualne postarzenie się twarzy oraz wrażenie utrzymywania się smutnej mimiki, co znacząco wpływa na spadek atrakcyjności i zdrowego wyglądu. Również stan włosów i paznokci może się pogorszyć, np. włosy mogą stać się bardziej łamliwe i zacząć wypadać.

Specjaliści opracowali PremiumCollagen5000 po to, by dostarczyć do Twojego organizmu optymalnie dużą dawkę kolagenu i w ten sposób likwidować zmarszczki i inne oznaki starzenia, jak również im przeciwdziałać. W dziennej porcji znajdziesz ponad 5 GRAMÓW kolagenu rybiego najwyższej jakości!


W PremiumCollagen5000 nie znajdziesz marnej jakości kolagenu wieprzowego czy wołowego. Specjalnie dla Twojego zadowolenia postawiliśmy na najwyższej jakości kolagen pozyskiwany z ryb morskich. Jest on swoją budową najbardziej zbliżony do kolagenu ludzkiego. Dzięki temu organizm człowieka dobrze go przyswaja, a Ty szybciej widzisz efekty. Dodatkowo kolagen rybi jest bezwonny i bezsmakowy. W preparacie znajdziesz także witaminę C, która pomaga w produkcji kolagenu.

Jak działa PremiumCollagen5000:
PremiumCollagen5000 zawiera w swoim składzie kolagen morski (pozyskiwany z ryb). Kolagen jest jednym z najważniejszych białek w organizmie. Odpowiada on m. in. za elastyczność i prawidłową strukturę skóry. Witamina C pomaga w produkcji kolagenu, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie skóry.


Sposób użycia: 
Zalecana dzienna dawka PremiumCollagen5000 to 2 płaskie łyżeczki 1 raz dziennie (7 g). Proszek należy dodać do szklanki letniej wody, soku lub napoju. Można go również dodać do jogurtu bądź koktajlu.

Moim zdaniem:
Produkt zamknięty jest w 100 gramowej puszce z plastikowym wieczkiem. Opakowanie jest bardzo wygodne w użyciu, bez problemu nabierzemy z niego kolagen na łyżeczkę. Bardzo podoba mi się to, że specyfik ma formę proszku. Możemy używać go na kilka sposobów - dodać go do wody, jogurtu czy naszego ulubionego napoju. Ja stosowałam pierwszą metodę.


Niestety zapach produktu nie należy do najpiękniejszych. Początkowo bardzo bałam się, że i smak będzie podobny, a wtedy nie piłabym go z chęcią. Na szczęście jest on niewyczuwalny. Moim zdaniem, to ogromna zaleta, ponieważ w żaden sposób nie zmienia smaku produktu, z którym go pijemy. PremiumCollagen5000 trzeba bardzo dokładnie wymieszać, ponieważ jeśli nie zrobimy tego starannie, to w szklance zostaną grudki.  



Jeśli chodzi o działanie, to jestem zaskoczona. Już po kilku użyciach widziałam, że moja cera nie jest aż tak wysuszona. Niestety bardzo często mam z tym problem. Po zastosowaniu miesięcznej kuracji, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że cera wygląda zdecydowanie lepiej. Skóra jest bardziej napięta, a suche skórki zniknęły. Wygląda po prostu zdrowo.
Co do włosów, to są bardziej elastyczne i nie łamią się tak. Nie zauważyłam jednak, aby diametralnie zmienił się stan moich paznokci, choć nie były w najgorszej kondycji, więc może po prostu ciężko mi to stwierdzić. 

Jeśli nie odstrasza Was cena, to serdecznie polecam Wam PremiumCollagen5000. U mnie sprawdził się naprawdę dobrze.  

Lubicie tego typu produkty?

sobota, 2 grudnia 2017

Masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim - Dla królewny - od Bee Natural

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję masła do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Bee Natural Dla królewny od Miodowej Mydlarni (klik). Kosmetyk dostałam na spotkaniu łódzkich blogerek, o którym niedawno Wam pisałam (klik). Koszt produktu to 29,00 zł / 65 g / 135 ml.

O masłach Bee Natural z woskiem pszczelim:
Naturalna regeneracja i nawilżenie. Jeśli Twoja skóra łaknie głębokiej regeneracji i doskonałego nawilżenia, skorzystaj z wyjątkowych maseł do twarzy i ciała wytwarzanych przez Miodową Mydlarnię – kosmetyków o unikalnej kombinacji wosku pszczelego, wysokiej jakości naturalnych maseł i olei roślinnych oraz unikatowych aromatów.

Nasze receptury komponowane są z naturalnych składników, nadzwyczaj dobroczynnie działających na skórę: masła shea, oleju kokosowego, masła z mango, oleju ze słodkich migdałów, oliwy z oliwek, masła kakaowego, oleju marchwiowego, maceratów kwiatów nagietka i rumianku w oleju z pestek winogron, czy oleju z awokado.

Każde masło wzbogacone jest woskiem pszczelim o wyjątkowych właściwościach nawilżających, natłuszczających i odżywczych, pozyskanym z uli z nieskażonych terenów Puszczy Knyszyńskiej. Dodaliśmy również witaminę E – zwaną „witaminą młodości” – która jest jednym z najskuteczniejszych przeciwutleniaczy, chroniącym komórki skóry przed uszkodzeniem i opóźniającym proces starzenia się skóry.

Efekt doskonałego natłuszczenia, nawilżenia, uelastycznienia, wygładzenia, odżywienia i regeneracji skóry zauważalny jest już po pierwszym użyciu masła.


Wszystkie masła wspaniale się wchłaniają, skóra staje się miękka, gładka, ukojona i zmysłowo pachnąca – gotowa na spotkanie ze światem zewnętrznym. Zdrowa i naturalna.

O wersji Dla królewny:
Odżywcze naturalne masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim o lekkiej, puszystej konsystencji musu i kobiecym, zmysłowym aromacie.

Jest kompozycją niezwykle cennych maseł (shea, z mango, kakaowego) i olei roślinnych (kokosowego, ze słodkich migdałów, oliwy z oliwek), wosku pszczelego o wyśmienitych właściwościach kosmetycznych oraz witaminy E – o wybitnie antyoksydacyjnych, przeciwstarzeniowych właściwościach.

Błyskawicznie  zregeneruje skórę, odżywi, wyrówna poziom nawilżenia, ukoi wszelkie podrażnienia, zdecydowanie poprawi kondycję skóry. Masło  wspaniale sprawdzi się w codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej, wiotkiej, starzejącej się, wymagającej odnowy. Polecane jest zawsze wtedy, gdy skóra potrzebuje pomocy i ukojenia.

EFEKT: Skóra jest intensywnie wypielęgnowana, odpowiednio natłuszczona i nawilżona, wyraźnie gładsza, milsza w dotyku i apetycznie pachnąca.

Skład:

Moim zdaniem:
Kosmetyk zamknięty jest w szklanym, niewielkim słoiczku z czarną zakrętką. Opakowanie bardzo mi się podoba! W połączeniu z pastelowym miętowym kolorem produkt wygląda uroczo.  


Konsystencja mnie zaskoczyła. Niby jest to masełko, ale nie jest do końca jednolite. Mimo wszystko pod wpływem ciepła szybko zmienia się w ciecz. Czuć od razu, że w składzie ma olej, ponieważ pozostawia na skórze satynową warstwę. Bardzo fajnie się rozprowadza i dość szybko wchłania.

Jeśli chodzi o zapach, to bardzo przypadł mi do gustu. Masełko używam już od kilku tygodni. Stosuję je zawsze przed snem. Jego woń zdecydowanie jest przyjemna. Określiłabym ją jako mydlaną. Jest delikatna, ale za razem bardzo intensywna i spory czas utrzymuje się na skórze ciała.



Producent zapewnia, że kosmetyk nadaje się również do twarzy. Bardzo się z tego ucieszyłam! Na całą buzię nałożyłam jednak go jedynie raz. Niestety rano obudziłam się buraczkiem. Trzeba uważać, ponieważ wosk pszczeli potrafi uczulić. Kolejnym razem już byłam ostrożniejsza i nałożyłam go tylko w miejscach szczególnie przesuszonych, czyli na płątkach nosa i brodzie. Wtedy zaczerwienienia nie było. Skóra rano była miękka, nawilżona i wyglądała na zdrową.


Na ciele zaczerwienienia nie ma żadnego i tutaj po użyciu skóra prezentuje się jak pupcia niemowlaka ;). Producentowi nie mogę niczego zarzucić, ponieważ skóra faktycznie jest nawilżona, wyraźnie gładsza i miękka w dotyku. Na pewno jeszcze nie raz zaopatrzę się w ten kosmetyk!

Podsumowanie:
Plusy:
+ nawilża
+ wygładza
+ napina
+ koi
+ opakowanie
+ zapach
+ wydajność
+ cena

Minusy:
 - może uczulać

 Lubicie tego typu kosmetyki? A może znacie produkty Miodowej Mydlarni? 

piątek, 24 listopada 2017

Pudełko ShinyBox listopad 2017 Love Beauty Fashion

Witajcie, dzisiaj chciałam pokazać Wam zawartość listopadowego pudełka ShinyBox 2017, czyli edycji Love Beauty Fashion. Jest to moje drugie pudełko w ramach 3-miesięcznej subskrypcji.


środa, 15 listopada 2017

"Spotkajmy się w Łodzi", czyli III spotkanie łódzkich blogerek

Witajcie, dzisiaj chciałam opisać Wam cudowne spotkanie, w którym uczestniczyłam 28.10.2017 w rodzinnej kawiarni Tubajka. Spotkajmy się w Łodzi, czyli tym razem już 3 spotkanie łódzkich blogerek. Dla mnie był to pierwszy raz.

poniedziałek, 6 listopada 2017

URBAN SKIN od NIVEA - kremy i 1-minutowa maseczka

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję 3 nowości firmy Nivea. Są to kosmetyki z serii Urban Skin. 


O kremie na dzień URBAN SKIN OCHRONA od nivea.pl:
Krem chroni skórę przed zanieczyszczeniami pochodzącymi z powietrza.


- zawiera detoksykujący ekstrakt z bio zielonej herbaty,
- zawiera likochalkon A czyli wyciąg z lukrecji – naturalny przeciwutleniacz, o silnym działaniu przeciwzapalnym, który wspomaga system ochronny skóry,
- zapewnia intensywne nawilżenie skóry nawet do 48 godzin,
- zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry,
- zawiera pH zbliżone do naturalnego, dzięki czemu skóra zachowuje wewnętrzną równowagę fizjologiczną,
- zawiera kwas hialuronowy,
- zapewnia silną ochroną przeciw promieniom UVA.


Skład:

Moim zdaniem:
Krem zamknięty jest w 50 ml słoiczku, który znajduje się dodatkowo w jasnym kartoniku.  Szata graficzna kosmetyku bardzo mi się podoba.


Zapach nie jest typowy dla kosmetyków Nivea, przyjemny jednak mam wrażenie, że bardziej świeży.

Konsystencja produktu jest bardzo lekka. Krem bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Jest to bardzo duży plus, szczególnie wtedy, kiedy nakładamy go pod makijaż.



Krem stosowałam pod kilka podkładów i z żadnym z nich się nie pokłócił. Nic się nie rolowało i co ważne, nie powstał efekt ciastka. Skóra po aplikacji jest odpowiednio nawilżona i pełna blasku. Ciężko mi się jednak zgodzić z tym, że jest to nawilżenie skóry, które trwa do 48 godzin. Moja cera należy do suchych i niestety muszę regularnie używać nawilżających kremów. Bez nich wierzchnia warstwa skóry szybko traci ładny wygląd. Nie uważam jednak tego za minus, ponieważ i tak każdego ranka stosuję tego typu kosmetyk. Produkt nie uczulił mnie, ani nie zapchał.


Podsumowanie:
Plusy:
+ Nawilża
+ Wygładza
+ Nie zapycha
+ Nie uczula
+ Szybko się wchłania
+ Nadaje się pod makijaż
+ SPF 20
+ Opakowanie
+ Konsystencja
+ Zapach

Minusy:
brak
  
O kremie na noc URBAN SKIN DETOX od nivea.pl:
Krem odbudowuje skórę podczas snu.


- zawiera detoksykujący ekstrakt z bio zielonej herbaty ,
- zawiera kwas hialuronowy,
- zapewnia intensywne nawilżenie skóry nawet do 48 godzin,
- zawiera pro-witaminę B5,
- zawiera pH zbliżonemu do naturalnego, dzięki czemu skóra zachowuje wewnętrzną równowagę fizjologiczną,
- poddaje skórę aktywnej regeneracji nocą.

Skład:

Moim zdaniem:
Krem-żel URBAN SKIN DETOKS dla odmiany zapakowany został w granatowy kartonik. Krem ten jest bardzo podobny do wersji na dzień. Ta przeznaczona na noc jest po prostu bardziej gęsta. Nie czuć tego jednak po rozprowadzeniu kremu, ani w szybkości jego wchłaniania. Pozostałe cechy również są dla mnie tożsame z dziennym odpowiednikiem. Wersji tej, z wiadomych względów, nie stosowałam jednak pod makijaż.


Jest to dla mnie bardzo dobry produkt, który sprawdzi się świetnie dla cer mieszanych i suchych. Te bardziej wysuszone mogą nie być jednak do końca zadowolone.


O jednominutowej masce do twarzy URBAN SKIN DETOX od nivea.pl:
Maska uwalnia skórę od cząsteczek brudu.


- zawiera ekstrakt  z magnolii – naturalny przeciwutleniacz, o silnym działaniu przeciwzapalnym,
- zawiera naturalny tlenek glinu - białą glinkę Kaloin, która działa niczym magnes wyciągając z powierzchni skóry cząsteczki tłuszczu, sebum oraz zabrudzenia, jednocześnie zapobiegając pojawieniu się wyprysków
i umożliwiając skórze swobodne oddychanie,
- oczyszcza skórę w zaledwie jedną minutę.

Skład:

Moim zdaniem:
Maseczka zamknięta jest w 75 ml tubce z zatrzaskowym wieczkiem, dzięki czemu kosmetyk bardzo wygodnie się używa. Producent określa produkt jako 1-minutową maseczkę. Ciężko mi uwierzyć, że w tak krótkim czasie produkt może coś zdziałać. Ja specyfik nakładam na trochę dłużej. Staram się jednak, aby maseczka nie wysychała całkowicie na twarzy. Bez dodatkowego psikania twarzy trzymam ją ok. 5 minut.


Produkt zawiera w sobie wiele drobinek, dzięki czemu przy aplikacji lub zmywaniu, możemy dodatkowo zrobić sobie peeling. Nie wiem jak Wy, ale zawsze doceniam wielofunkcyjne kosmetyki.


Z całego trio URBAN SKIN najbardziej byłam ciekawa maseczki. Uwielbiam wszystkie produkty, które zawierają glinki! Moja skóra dosłownie je kocha. Staje się po nich gładka i wyciszona. Tak samo jest w przypadku maseczki od Nivea. Buzia pozostaje oczyszczona i wygląda zdrowo. Trzeba jednak uważać, ponieważ jeśli tak jak ja czasami macie mocno wysuszone partie twarzy, np. przy skrzydełkach nosa, to maseczka powoduje chwilowe pieczenie. Na szczęście po chwili przechodzi, ale znam osoby, które nie zaakceptują tego uczucia.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Wygładza
+ Oczyszcza
+ Usuwa martwy naskórek
+ Konsystencja
+ Zapach
+ Opakowanie

Minusy:
- Może powodować pieczenie skóry

Spotkaliście się już z serią URBAN SKIN? Który produkt Was zaciekawił? 

środa, 1 listopada 2017

Świeczka daylight Kringle o zapachu Grey

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję świeczki daylight Kringle o zapachu Grey. Jej koszt to ok. 12 zł / 35 g.

O zapachu Grey od Kringle: 
Maksymalnie wyszukany zapach Grey łączy w sobie pewną siebie mieszankę owoców cytrusowych, kwiatów, drzew egzotycznych i piżma. Przebłyski wanilii i bobu tonka stanowią bardzo elegancką bazę.


Moim zdaniem:
Na zapach ten, a właściwie wosk o tym zapach, natknęłam się dawno, dawno temu, kiedy jeszcze cały internet huczał o powieści 50 twarzy Greya. Od razu skojarzyłam nazwę produktu oraz jego grafikę z tytułem książki. Obecnie za mną już 3 woski i jeden daylight. Kocham oba te produkty, tym bardziej, że nie czuję w nich różnicy w mocy zapachu. Jedno i drugie pachnie intensywnie.


Pamiętam jak dziś, że pierwszy raz spotkałam ten zapach w sklepie home&you i nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Kiedy go powąchałam, zrobiłam wielkie oczy i pomyślałam, że będzie moim ideałem. Ciekawa byłam czy po użyciu również tak ładnie będzie pachniał. Mogę już Wam powiedzieć, że zapach pięknie wypełnia całe pomieszczenie.


Zdecydowanie nie zawiodłam się! Szatą graficzną producent nawiązał do eleganckiego mężczyzny w garniturze. Myślę, że jest to strzał w 10! Nie jest to typowy zapach męskich perfum. Zdecydowanie otacza go elegancja, ale również coś intrygującego. Nie jest jednoznaczny, ani płaski. Producent stworzył świetną mieszankę! Ciężko mi go niestety opisać czy do czegoś porównać. Początkowo wcale nie wyczuwałam w nim owoców cytrusowych, które znalazły się w nutach zapachowych. Jednak, kiedy już o nich przeczytałam, stało się to dla mnie oczywiste. Wierzcie mi, że z każdym kolejnym wdechem, można wyczuć coś nowego. Jest to zapach, który sprawdza się u mnie o każdej porze roku. Lubię palić go jednak tylko wieczorami. 


Muszę przyznać, że ten zapach Kringle zdecydowanie uwodzi. Książkowy Grey mnie nie zachwycił, jednak ten rozkochał do szaleństwa. Daylight od Grey to jeden z moich faworytów! 


Lubicie tego typu zapachy? A może znacie Greya Kringle? 

niedziela, 29 października 2017

Matowa pomadka od Golden Rose 18, czyli Longstay Liquid Matte Lipstick

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję Longstay Liquid Matte Lipstick, czyli matowej pomadki od Golden Rose. Kosmetyk mam w kolorze nr 18, czyli  Jej koszt to 19,90 zł / 5,5 ml.

O matowej pomadce Golden Rose ze strony producenta:
Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości.

Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie.

Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu.

Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.
  
Skład:

Moim zdaniem:
Pomadka zamknięta jest w plastikowym, wytrzymałym opakowaniu z czarnymi napisami. Kosmetyk zapakowany jest dodatkowo w ciemny kartonik, który dla mnie jest zbędnym dodatkiem. Przyznam jednak, że całość prezentuje się ładnie i wygląda elegancko.


Zapach produktu nie przypadł mi do gustu, z jednej strony pachnie wanilią, ale ma też w sobie coś chemicznego. Po aplikacji na szczęście nic nie czuć.

Kolor 18, który mam, czyli ciemna czerwień jest piękny. Idealnie sprawdzi się jesienią.

Zdziwiło mnie, że producent zwraca uwagę na apliaktor. Twierdzi, że jest elastyczny, a dodatkowo dzięki kremowej konsystencji pomadki, całość wygodnie się rozprowadza. Niby tak, ale nie wszystko jest ok. Owszem, aplikator jest giętki i dobrze sunie po ustach, lecz nabiera zbyt wiele produktu. Trzeba bardzo uważać, ponieważ przez dużą ilość specyfiku możemy wszystko popsuć. Niestety za każdym razem trzeba starannie wytrzeć o brzeg opakowania nadmiar pomadki i dopiero przystąpić do aplikacji.


Przyznam, że nie jestem ekspertem jeśli chodzi o czerwone produkty do ust. Zawsze muszę gdzieś wyjechać lub krzywo pomalować usta. W przypadku matowej pomadki od Golden Rose również musiałam bardzo uważać, ponieważ jest mocno napigmentowana i nie wybacza błędów.


Do wad na pewno mogę zaliczyć to, że zostawia ślad na kubku czy szklance. Nie jest to pełen odcisk ust, ale czerwone plamki są widoczne. Nie wiem czy inne kolory również tak robią, ale nr 18, dodatkowo po dotknięciu i delikatnym przejechaniu po ustach palcem i na nim zostawia ślad. Dzieje się tak również po całkowitym zaschnięciu i długim odczekaniu po aplikacji.


Na ustach pomadka prezentuje się bardzo ładnie. Nie powoduje przesuszenia, ale jeśli moje usta nie są odpowiednio nawilżone, to oczywiście każda sucha skórka jest podkreślona. Wydaje mi się jednak, że dla matowych pomadek jest to typowe. Podoba mi się to, że się nie klei i daje piękny matowy efekt.

Trwałość to chyba największa zaleta Longstay Liquid Matte Lipstick od Golden Rose. Trzyma się kilka ładnych godzin i co więcej równo się ściera.


Podsumowanie:
Plusy:
+ Trwałość
+ Wykończenie
+ Pigmentacja
+ Równe ścieranie
+ Brak wysuszenia
+ Nie klei się
+ Opakowanie
+ Kolor
+ Wydajność

Minusy:
- Pozostawia ślady
- Rozmazuje się
- Aplikator nabiera zbyt wiele produktu
- Podkreśla suche skórki
- Zapach

Które pomadki preferujecie, z matowym czy błyszczącym wykończeniem?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...