czwartek, 22 czerwca 2017

Maseczka oczyszczająca z aktywnym węglem bambusowym i białą peonią od Marion

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję nowości, maseczki oczyszczającej z aktywnym węglem bambusowym i białą peonią od Marion. Produkt pochodzi z serii DETOX, w skład której wchodzą jeszcze 3 inne produkty (żel micelarny, peeling do twarzy, oczyszczający plaster na nos). Zestaw dostałam do testowania (za co bardo dziękuję), więc spodziewajcie się kolejnych recenzji.
O maseczce oczyszczającej Marion ze strony producenta:
Linia DETOX przeznaczona do demakijażu i kompleksowego oczyszczenia skóry twarzy. Bazuje na innowacyjnych i delikatnych formułach z aktywnym węglem o głębokim i precyzyjnym działaniu detoksykującym.

Maska oczyszczająca błyskawicznie poprawia kondycję skóry twarzy, przywracając jej świeżość i witalność.


Innowacyjna formuła zawiera aktywny węgiel bambusowy, który skutecznie absorbuje toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry, odblokowując pory. Wyrównuje koloryt cery i zapobiega powstawaniu wyprysków.

Azjatycka biała peonia znana jest ze swoich właściwości kojących i wyciszających. Jest przeciwutleniaczem, dzięki czemu redukuje negatywny wpływ wolnych rodników, wywołanych przez zanieczyszczenia.

Sposób użycia:
Na czystą, lekko zwilżoną twarz nałóż cienką warstwę maseczki, omijając okolicę oczu. Pozostaw na około 10-15 minut, a następnie zmyj letnią wodą. Dla uzyskania najlepszych efektów, przed nałożeniem maski użyj peelingu z aktywnym węglem z serii Marion DETOX.


Moim zdaniem:
Opakowanie maseczki to 10 g, czarna saszetka, która swoją szatą graficzną nawiązuje do innych kosmetyków z serii DETOX.

Produkt bardzo przyjemnie pachnie. Powiedziałabym nawet, że jest to kwiatowy zapach.  

Specyfik ma odpowiednią konsystencję, dzięki której dobrze się rozprowadza i nie spływa z twarzy. W miejscach, gdzie miałam mniejszą ilość produktu, dość szybko zasechł. Pozostała, grubsza warstwa, faktycznie potrzebowała 10-15 minut.


Ze zmyciem maseczki nie miałam żadnego problemu. Skóra po jej użyciu stała się miękka w dotyku i gładka. Nic mnie nie uczuliło ani nie podrażniło. Maseczkę nakładałam podczas dni, kiedy moja skóra wymagała szczególnej pielęgnacji. Ostatnio mam taki okres, że jak tylko wypiję lub zjem coś niezdrowego czy bardziej przyprawionego, to moja cera ubolewa. Ja niestety razem z nią, ponieważ muszę walczyć z uczuleniem, które objawia się czerwonymi plamami czy krostkami. Początkowo myślałam, że z racji, że jest to maseczka oczyszczająca, efekt ten nasili się. Na szczęście było odwrotnie. Kosmetyk załagodził moją wysypkę. Krostki nie były już tak czerwone i się zmniejszyły. Muszę przyznać, że obietnice producenta się sprawdziły. Zdradzę Wam jeszcze, że podczas mojej kuracji używałam również pozostałych 3 produktów z serii DETOX.  

Maseczka wystarczyła mi na 2 razy, a przyznam, że przy nakładaniu wcale jej nie oszczędzałam. 


Podsumowanie:
Plusy:
+ Nie podrażnia
+ Nie uczula
+ Łagodzi
+ Wyrównuje koloryt
+ Zapach
+ Konsystencja
+ Opakowanie
+ Wydajność

Minusy:
brak 
Lubicie produkty tego typu?

niedziela, 11 czerwca 2017

Pielęgnujący i wygładzający krem do rąk Dexe od SUNEW

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję truskawkowego, pielęgnującego i wygładzającego kremu do rąk od Sunew. Produkt otrzymałam do testów, za co bardzo dziękuję. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na moją opinię. Kosmetyk kupicie za 8,99 zł / 40 ml (klik).

O kremie do rąk Dexe Sunew ze strony producenta: 
Pielęgnujący i wygładzający krem do rąk. Bardzo ciekawy, a zarazem funkcjonalny design - opakowanie wyjątkowo smukłe i poręczne. Idealnie pasujące do torebki czy kieszeni (nie jest niewygodna, tradycyjna tuba). Bogaty w naturalne ekstrakty skutecznie chroni dłonie, a także w widoczny sposób poprawia kondycję szorstkich i suchych dłoni - niezbędny dla każdej gospodyni domowej! Wchłania się bardzo szybko i skutecznie, nietłusta formuła sprawia, że na dłoniach nie pozostaje tłusty film. Dłonie są aksamitnie gładkie, skóra odżywiona i bardzo subtelnie, długotrwale pachnąca. Polecamy aplikację co dzień (rano i wieczorem) oraz doraźnie, gdy dłonie wymagają natychmiastowej regeneracji.                                            

Dostępny w sześciu kolorach/zapachach: mięta, nektarynka, ananas, truskawka, jagoda, cytryna.


Funkcje kremu: Wygładzenie, wybielenie, nawilżenie skóry dłoni.

Środki ostrożności: unikać kontaktu z oczami. W przypadku dostania się do oczu – obficie przemyć wodą. Przechowywać z dala od dzieci. Nie nadaje się do spożycia. Jeśli pojawią się oznaki podrażnienia natychmiast zaprzestać stosowania.
  
Sposób użycia:
Polecamy aplikację co dzień (rano i wieczorem) oraz doraźnie, gdy dłonie wymagają natychmiastowej regeneracji.

Skład:
Aqua, glycerin, butyrospermum parkii (shea butter), mineral oil, tocopheryl acetate, glyceryl stearate, peg-40 hydrogenated castor oil, cetearyl alcohol, palmitic acid, castoryl maleate, methylparaben, methylisothiazolinone, fragaria chiloensis (strawberry) seed oil, fragrance

Moim zdaniem:
Krem zamknięty jest w poręcznym opakowaniu, umieszczonym w bistrze.  Swoją szatą graficzną i kolorem nawiązuje do raczka. Myślę, że jest to bardzo trafne powiązanie, przez które krem wydaje się jeszcze fajniejszy. Sama w sobie „tubka”, jest równie ładna. Specyfik używałam głównie w pracy i muszę przyznać, że jego wygląd bardzo przypadł mi do gustu. Idealnie sprawdzi się również w torebce.

Zapach początkowo nie przypominał mi truskawek. Kiedy jednak koleżanka opisała mi go jako truskawki, dopiero co przyniesione i świeżo umyte, od razu go skojarzyłam i im przypisałam. Krem naprawdę nimi pachnie. Obecnie czuję w nim świeże owoce, dopiero co zerwane z krzaczka.

Produkt bardzo dobrze się wchłania, a co najważniejsze nawilża skórę. Zaczęłam używać go, kiedy skóra moich dłoni wymagała jeszcze mocnego nawilżenia i ukojenia. Niestety w okresie zimowym zawsze mam popękaną skórę między palcami, która nie chce się goić. Krem od Sunew przyniósł ukojenie. Nie dość, że skóra nie była już sucha, to jeszcze pomógł w jej regeneracji. Specyfik spisał się po prostu super!


Podsumowanie:
Plusy:
+ Wygładza
+ Nawilża
+ Koi
+ Nie uczula
+ Opakowanie
+ Zapach
+ Cena

Minusy:

- Dostępność

Jakie kremy do rąk najchętniej używacie?

środa, 31 maja 2017

ShinyBox maj 2017 Pretty Happy You - co znalazłam w pudełku

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam pokazać co dostałam majowym w pudełku ShinyBox Pretty Happy You. Jest to moje ostatnie pudełko z 3miesięcznej subskrypcji, o której pisałam tutaj (klik).

Mój link polecający, czyli kup swoje pudełko (klik)


O edycji maj 2017 ze strony ShinyBox: 
PRETTY. HAPPY. YOU. to majowa propozycja od ShinyBox. Wraz z najnowszym pudełkiem wydobądź swoje piękno, bądź sobą i przygotuj się na nadejście lata.

Zobaczcie co miał mój majowy ShinyBox:
1. Synchroline, Zestaw pielęgnacyjny | upominek |
2. Naobay, Odżywczy krem do twarzy | produkt pełnowymiarowy | cena 210,00 zł / 50 ml
3. Fa, Antyperspirant | produkt pełnowymiarowy | cena w 8,99 zł
4. Creightons, Argan Smooth szampon do włosów | pełnowymiarowy | cena 19,90 zł
5. Bielenda,  Peeling do mycia twarzy 3w1 | produkt pełnowymiarowy | cena w 11,23 zł
6. Herbal Care,  Drobnoziarnisty peeling do twarzy i ust | produkt pełnowymiarowy | cena w 2,50 zł



Moim zdaniem:
Maj tak szybko mi zleciał, że szczerze mówiąc nawet nie wyczekiwałam tego pudełka. Nie śledziłam informacji o nim i nawet nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Gdzieś mi się obiło jedynie o uszy, że w majowym ShinyBoxie ma się znaleźć produkt premium, którym będzie krem do twarzy Naobay. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy z racji swojej deklarowanej ceny (210,00 zł / 50 ml), w pudełku znajdzie się jeszcze coś ciekawego.





Czy jego zawartość mnie zadowoliła? I tak, i nie. Pozostałe kosmetyki są całkiem ok, jednak nie jest to nic szczególnego. W większości są to marki, które znajdziemy w drogeriach. To produkty, które na pewno zużyję, jednak mam trochę mieszane uczucia co do całości…

Podoba Wam się zawartość majowego pudełka ShinyBox?

poniedziałek, 29 maja 2017

Bronzer Milky Chocolate Lovely - kolor medium

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję bronzera Milky Chocolate firmy Lovely, w kolorze medium. Produkt kupiłam podczas promocji Rossmanna -49%. Cena regularna produktu to 23,69 zł / 9 g.


Ze strony producenta o Lovely Milky Chocolate Medium:
Prasowany bronzer milky chocolate w lekkim poręcznym opakowaniu o niesamowicie smacznym czekoladowym zapachu, sprawi że będziesz z przyjemnością sięgać po nasz produkt.

Puder brązujący z ekstraktem z nasion kakao, zawiera NANOCACAO o działaniu wygładzającym i nawilżającym, dzięki czemu skóra wygląda zdrowo i promiennie.


Bronzer zmniejszają widoczność porów i zapewni tobie spore muśnięcie słońcem przez okrągły rok! Łatwo dostosowuje się do każdego rodzaju karnacji, zapewniając równomierną i naturalną opaleniznę. Milky chocolate świetnie sprawdzi się również przy modelowaniu konturu i rysów twarzy.

Bronzer testowany dermatologicznie. Bez parabenów.

Skład:
Talc, Mica, Polyethylene, Magnesium Stearate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Parfum, Hexylene Glycol, Theobroma Cacao Extract, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Anise Alcohol, Benzyl Benzoate, [+/-]: CI 77492, CI 77499, CI 77163, CI 77491, CI 77891.


Moim zdaniem:
Produkt zamknięty jest w kwadratowym, zamykanym na magnes opakowaniu. Muszę przyznać, że jest naprawdę urocze, a po jego otwarciu jest jeszcze fajniej. Bronzer w postaci czekoladowej tabliczki to jest to! Przyznam Wam, że kupiłam go w ciemno, ze względu na śliczny wygląd.  Po prostu chciałam mieć coś tak ładnego w swojej kosmetyczce.

Zapach ciężko mi określić. Producent twierdzi, że specyfik pachnie czekoladą, ale początkowo wcale jej nie czułam. Jest to niestety dość chemiczny, choć ładny zapach. Po kilku użyciach stwierdzam, że czekolada jest jednak wyczuwalna.


Do wyboru miałam 2 kolory, wersję medium i dark. Ta pierwsza ma chłodniejszy odcień, dlatego właśnie na nią się zdecydowałam. Niestety kolor nadal zaliczyłabym do ciepłych, dlatego niekoniecznie sprawdzi się przy konturowaniu.

Puder brązujący jest prosty w nakładaniu, ponieważ nie robi na twarzy plam i można stopniować jego efekt. Dzięki temu będzie idealny również dla dziewczyn, które dopiero zaczynają przygodę z makijażem. Produkt jest matowy, bez żadnych drobinek, co również jest dla mnie plusem. Nałożony rano jest widoczny również pod koniec dnia.


Podsumowując, produkt przypadł mi do gustu i na pewno często będę po niego sięgać. Niezmiernie ciekawa jestem również białej czekoladki z Lovely, czyli ryżowego pudru. Podczas promocji Rossmanna niestety nigdzie go nie znalazłam.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Nie robi plam
+ Dobrze się rozprowadza
+ Można stopniować efekt
+ Brak drobinek
+ Trwałość
+ Opakowanie
+ Zapach
+ Wydajność

+/- Kolor

Znacie czekoladowe pudry od Lovely?

wtorek, 23 maja 2017

Konferencja Meet Beauty 2017 - relacja

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam opisać jak spędziłam ostatni weekend. Część z Was pewnie wie, że w sobotę i niedzielę byłam na III edycji konferencji Meet Beauty w Nadarzynie. Razem ze mną było 299 blogerek i vlogerek urodowych, a także 1 Pan. Dodatkowo podczas wydarzenia miały miejsce międzynarodowe targi fryzjerskie i kosmetyczne Beauty Days. 


W tym roku na konferencję zgłosiłam się po raz pierwszy. Mocno trzymałam kciuki i z wielką nadzieją czekałam na wyniki. 30 marca dostałam maila, w którym było zaproszenie i potwierdzenie, że się udało. Cieszyłam się jak małe dziecko! Po kilku dniach emocje opadły, a ja zaczęłam się zastanawiać jak to zaplanować. W grę wchodził dojazd i ew. nocleg, ale na szczęście wszystko idealnie się ułożyło.


Beauty Days rozpoczęła w piątek uroczysta gala, podczas której zaśpiewała Edyta Górniak. Niestety nie mogłam wziąć w niej udziału, ponieważ swoją przygodę zaczynałam dopiero następnego dnia.

Sobotę rozpoczęłam od warsztatów Neonail, na których firma zaprezentowała swoją nowość, produkty Aquarelle. Jest to seria lakierów hybrydowych, dzięki którym uzyskamy na paznokciach efekt malowania na mokro.




Miałam również okazję spróbować swoich sił i przetestować lakiery. Myślałam, że będzie to proste i bez problemu wykonam zdobienie. Nie było to jednak takie łatwe. Na warsztatach, prowadzące pokazały nam 3 zdobienia, różę, kwiatka-pająka oraz motyla. Samodzielnie miałyśmy wykonać jedno z nich. Wybór padł na środkowy wzór. Same zobaczcie jak to powinno wyglądać i co mi z tego wszystkie wyszło, zdecydowanie muszę jeszcze trochę poćwiczyć.

Kwiatek krok po kroku, niestety nie jest mojego wykonania 

Moje malowanki z Neonail Aquarelle
Kolejnymi warsztatami, w których wzięłam udział, było modelowanie twarzy na sucho i mokro, czyli pokaz Golden Rose i Karoliny Zientek. Przyznam Wam, że te warsztaty wspominam najlepiej. 



Karolina z wielkim zaangażowaniem opowiadała o makijażu i bez wahania odpowiadała na wszystkie nasze pytania. Widać, że jest profesjonalistką w tym co robi. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, do których na pewno będę się stosować.


Tego dnia zwiedziłam jeszcze stoiska targowe i byłam na wykładzie Natalii Sławek, która opowiedziała nam jak wykonywać zdjęcia kosmetyków.

Niedzielę rozpoczęłam od wykładu Tomasza Stopki, który pokazał nam jak ważne jest SEO. Następnie był wykład Ewy Szałkowskiej i Annabelle Minerals o mieszaniu ze sobą kosmetyków mineralnych.

Pierwszymi warsztatami, w których wzięłam udział tego dnia, był pokaz Anny Muchy, która kosmetykami Gosh Copenhagen wykonała makijaż Selfie Look. Nie był to jednak typowy Instagramowy makeup, lecz jego delikatniejsza wersja.



Ostatnie były warsztaty EyLure London. Ania Wiśniewska zaprezentowała nam nowości wśród rzęs EyLure i opowiedziała o ich konserwacji. 



Miałyśmy również okazję żeby przykleić sobie jedne z nich i zobaczyć jak podoba nam się ten efekt sztucznych rzęs.



Podsumowaniem konferencji było rozwiązanie konkursów i wspólne zdjęcie uczestniczek Meet Beauty 2017.

Zobaczcie jeszcze inne moje zdjęcia z targów. 


Z Mileną (klik)
Z Mileną (klik), Marysią (klik) i Sylwią (klik)

Do domu oprócz wspomnień przywiozłam jeszcze kilka toreb pełnych kosmetyków, próbek i targowych łupów, które już niedługo pokażę Wam w osobnym poście.

Muszę przyznać, że spędziłam cudowny weekend, pełen wrażeń, który będę wspominać do końca życia. Duża w tym zasługa mojej genialnej łódzkiej ekipy, z którą miałam okazję być na wydarzeniu. Dziewczyny jesteście po prostu wielkie i bardzo cieszę się, że Was poznałam!

Dziękuję Meet Beauty, że zaprosiliście mnie na konferencję! Mam nadzieję, że za rok również się spotkamy!

wtorek, 9 maja 2017

Zrób zakupy i popraw koci los - akcja Agaty i ekobieca.pl czyli 5% rabatu i 5% dla kotów

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam napisać o bardzo fajnej akcji, która wystartowała wczoraj i będzie trwać do 15 maja, czyli zrób zakupy w ekobiecej i popraw koci los.

zdjęcie: ekobieca.pl
W przedsięwzięcie zaangażowana jest Agata Bielecka i drogeria internetowa ekobieca.pl. Uwielbiam koty, sama jestem właścicielką sierściucha i dlatego tym bardziej doceniam tego typu działania.  Często  przeglądam Instagram Agaty i czytam kocie historie. Zajrzyjcie tam i sami zobaczcie ile dobrego można zrobić dla kotków (klik).

O Agacie i akcji z ekobieca.pl:
To niezwykła dziewczyna, która ma dwie wielkie pasje: kosmetyki oraz koty. Tym pierwszym poświęciła swój blog. Natomiast kotom poświęca każdą wolną chwilę. Agata jest wolontariuszką Fundacji Viva! - Koci Szczecin. Codziennie stara się zmienić koci świat na lepsze.

Kotka Sara po śmierci swojej pani spędziła aż trzy miesiące w zupełnie pustym mieszkaniu... Czy wiesz, co to znaczy dla kota, który całe życie spędził w towarzystwie ukochanej osoby, a potem został całkowicie sam? Bez ciepła ludzkiej dłoni, bez czułego głosu swojej pani, bez wieczornego trzymania na kolanach...Dziś żyje dzięki Agacie i innym wolontariuszom. Jednak minęło wiele dni, aby zgasić widoczny w jej oczach smutek i tęsknotę. Teraz Sara jest gotowa do adopcji i czeka na kogoś, kto znów ją z całego serca pokocha.

W 2016 roku Fundacja pomogła prawie 500 kotom!

Jednak koszty pomocy są naprawdę wysokie… Dlatego w eKobiecej już po raz drugi wspólnie z Agatą organizujemy akcję, dzięki której chcemy wesprzeć Fundację oraz jej kocich podopiecznych. W zeszłym roku dzięki Wam przekazaliśmy na konto Fundacji 2 281,74 zł. W tym roku ta kwota może być dużo wyższa! Ponownie zapraszamy do ŚWIADOMYCH zakupów, które mogą odmienić los 60 kotów potrzebujących karmy, stałej opieki i schronienia. Co musisz zrobić?

Aktywuj kod i zrób zakupy:
Zrób zakupy, wpisz kod rabatowy: KOTKI2 i kliknij “aktywuj kod”. Otrzymasz 5% rabatu, a kolejne 5% przekażemy na pomoc Fundacji Viva
5% Twojego zamówienia = pomoc dla kotów

Kod rabatowy nie obowiązuje na produkty przecenione.


Ja drugi raz przekazałam fundacji 1% swojego podatku.  Nie były to może wielkie sumy, ale mam nadzieję, że choć trochę pomogą.


Przy okazji poznajcie mojego kota Dżemika. Niestety nie należy do włosomaniaków, bardzo nie lubi czesania, więc niedawno musieliśmy go ogolić żeby biedak nie męczył się z kołtunami. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...