niedziela, 27 sierpnia 2017

Bibułki matujące #MattMeNow od Selfie Project

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję bibułek matujących od Selfie Project. Ich koszt to ok. 12 zł / 100 szt.
Produkt dostałam do testów, za co bardzo dziękuję! 

Ze strony producenta:
Selfie Project to kosmetyki stworzone przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej cery. Seria została stworzona z myślą o nastolatkach – zarówno tych młodych ludziach, którzy dopiero wkraczają w okres dojrzewania, pełni obaw o swój nie zawsze korzystnie zmieniający się wygląd, jak i tych, którzy już od dłuższego czasu zmagają się z niedoskonałościami skóry i chcą im zapobiegać.

Bibułki matujące #MattMeNow
Selfie Project to kosmetyki stworzone przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej cery. Skóra piękniejsza i wizualnie gładsza – w każdej chwili gotowa na Selfie.

Bibułki matujące #MattMeNow zapewniają natychmiastowy efekt matowej cery. Wchłaniają nadmiar sebum i niwelują nieestetyczne błyszczenie. Pozostawiają skórę odświeżoną i zmatowioną. Nie naruszają makijażu.

Kosmetyki Selfie Project nie zawierają substancji niekorzystnych dla młodej skóry: parabenów, SLS i SLES, oleju parafinowego. Wszystkie preparaty przebadano dermatologicznie.

Sposób użycia:
Przyłóż bibułkę do świecącej się partii twarzy i delikatnie przyciśnij.


Skład:
Cellulose, C.I. 17200, C.I. 42090, C.I. 16255, C.I. 19140.

Moim zdaniem:
Nastolatką już nie jestem, jednak dość często sięgam po bibułki matujące. Linia Selfie Project została stworzona z myślą o młodszych dziewczynach. Wychodzę jednak z założenia, że bibułki matujące to po prostu bibułki matujące ;) i nie różnią się od tych, które nie są dedykowane konkretnej kategorii wiekowej.


Bibułki zapakowane są w niewielki kartonik, typowy dla tego typu produktów. Szata graficzna opakowania przypadła mi do gustu.

Produkt nie posiada zapachu, co nie jest dla mnie wadą, a wręcz przeciwnie. Wychodzę z założenia, że im mniej składników, tym lepiej.

Bibułki bardzo dobrze zbierają serum, dzięki czemu skóra pozostaje zmatowiona. Co więcej nie ścierają nam z twarzy podkładu. 



Jeżeli Wasz makijaż musi wytrzymać cały dzień, a tak jak ja nie lubicie przypudrowywać twarzy w ciągu dnia, to serdecznie polecam Wam te bibułki matujące. Wierzcie mi, że szczególnie w ciepłe dni są bardzo pomocne i potrafią uratować nasz makijaż. Swoją drogą, sprawdzą się również przed użyciem pudru. Dzięki nim, nie będziemy mieć na twarzy tzw. ciastka. 


 Lubicie bibułki matujące?



11 komentarzy:

  1. Mam w swojej kosmetyczce tego typu bibułki i raczej ich nie używam, sama nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często po prostu o nich zapominam, może to dlatego ;)?

      Usuń
  2. Mam bibułki, ale zawsze o nich zapominam :) wsadzę do kosmetyczki i tak leżą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdarza mi się o nich zapomnieć ;)

      Usuń
  3. miałam kiedyś takie z wibo ale u mnie się nie sprawdziły, użyłam raz, może dwa ale to nie dla mnie bo nie mam tłustek skóry , rzadko ją nawet pudruję

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam bibułek z Wibo, ale jak gdzieś spotkam te to chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz. Zapraszam do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...