środa, 25 października 2017

ShinyBox Think Pink październik 2017

Witajcie, dzisiaj chciałam pokazać Wam co znalazło się w moim październikowym pudełku ShinyBox Think Pink. Box kupiłam w ramach 3-miesięcznej subskrypcji za 24,00 zł.


O pudełku ze strony ShinyBox:
Przedstawiamy Wam najnowszą - październikową edycję ShinyBox THINK PINK! Bądź piękna i zatroszcz się o siebie razem z ShinyBox! Piękno kobiety, to głównie sztuka życia. Pewność siebie, optymizm i świadomość swojej wartości. Atrakcyjna kobieta, jest kobietą spełnioną, która sama ze sobą czuje się dobrze.
 
Co znalazło się w ShinyBox Think Pink 2017:

Moim zdaniem:
Muszę przyznać, że i tym razem jakoś szczególnie nie interesowałam się zawartością pudełka. Kupiłam je pod wpływem chwili, kilka dni przed wysyłką i nawet nie miałam czasu, żeby szukać dodatkowych informacji.

Październikowy ShinyBox zaskoczył mnie swoją wagą. Przesyłkę odebrałam w pracy i cały czas zastanawiałam się co tam tak dużo waży. Dopiero jak dotarłam do domu i rozpakowałam pudełko, okazało się, że zawartość jest tak ciężka przez liczne ulotki, katalog Avon oraz ShinyMag.  


Swoją drogą bardzo zdziwiłam się kiedy zobaczyłam katalog Avon. Byłam bardzo ciekawa, który z kosmetyków znalazł się w boxie. Stawiałam na próbkę perfum, ale ku mojemu zdziwieniu była to matowa pomadka. Kolor typowo jesienny (irresistible), nie jest to mój odcień, ale na pewno będę testować ten kosmetyk.


Najbardziej zadowolona jestem z wcierki firmy Jantar i świeczki - jej zapach bardzo mi się podoba.

Energetyczny batonik Foods by Ann „przetestowałam” od razu. Niestety smak jabłko z cynamonem nie przypadł mi do gustu.



Jeśli chodzi o maseczkę 7th Heaven, a raczej „maseczkę”, to do mnie trafiły plastry oczyszczające na nos. Z tego co się dowiedziałam, był to produkt, który został ujawniony jeszcze przed wysyłką pudełek. Nie wiem jak dla Was, ale produkt, który znalazł się w moim ShinyBoxie na pewno nie jest maseczką. Szkoda, ponieważ nigdy wcześniej nie używałam produktów 7th Heaven, a plastry na nos, to dla mnie po prostu plastry i mimo różnych firm nie widzę różnicy w ich działaniu.


Na pocieszenie w pudełku znalazłam jeszcze hydrożelową maskę na twarz firmy Efektima Instytut, balsam do ciała od Barnangen oraz próbkę kremu energetyzującego od  Charmine Rose.

Podsumowując, zawartość ShinyBoxa w dużej mierze przypadła mi do gustu. Nie jest to może pudełko idealne, ale i tak jest fajnie.


Podoba Wam się zawartość październikowego pudełka?

7 komentarzy:

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz. Zapraszam do obserwacji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...