niedziela, 29 października 2017

Matowa pomadka od Golden Rose 18, czyli Longstay Liquid Matte Lipstick

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję Longstay Liquid Matte Lipstick, czyli matowej pomadki od Golden Rose. Kosmetyk mam w kolorze nr 18, czyli  Jej koszt to 19,90 zł / 5,5 ml.

O matowej pomadce Golden Rose ze strony producenta:
Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości.

Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie.

Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu.

Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.
  
Skład:

Moim zdaniem:
Pomadka zamknięta jest w plastikowym, wytrzymałym opakowaniu z czarnymi napisami. Kosmetyk zapakowany jest dodatkowo w ciemny kartonik, który dla mnie jest zbędnym dodatkiem. Przyznam jednak, że całość prezentuje się ładnie i wygląda elegancko.


Zapach produktu nie przypadł mi do gustu, z jednej strony pachnie wanilią, ale ma też w sobie coś chemicznego. Po aplikacji na szczęście nic nie czuć.

Kolor 18, który mam, czyli ciemna czerwień jest piękny. Idealnie sprawdzi się jesienią.

Zdziwiło mnie, że producent zwraca uwagę na apliaktor. Twierdzi, że jest elastyczny, a dodatkowo dzięki kremowej konsystencji pomadki, całość wygodnie się rozprowadza. Niby tak, ale nie wszystko jest ok. Owszem, aplikator jest giętki i dobrze sunie po ustach, lecz nabiera zbyt wiele produktu. Trzeba bardzo uważać, ponieważ przez dużą ilość specyfiku możemy wszystko popsuć. Niestety za każdym razem trzeba starannie wytrzeć o brzeg opakowania nadmiar pomadki i dopiero przystąpić do aplikacji.


Przyznam, że nie jestem ekspertem jeśli chodzi o czerwone produkty do ust. Zawsze muszę gdzieś wyjechać lub krzywo pomalować usta. W przypadku matowej pomadki od Golden Rose również musiałam bardzo uważać, ponieważ jest mocno napigmentowana i nie wybacza błędów.


Do wad na pewno mogę zaliczyć to, że zostawia ślad na kubku czy szklance. Nie jest to pełen odcisk ust, ale czerwone plamki są widoczne. Nie wiem czy inne kolory również tak robią, ale nr 18, dodatkowo po dotknięciu i delikatnym przejechaniu po ustach palcem i na nim zostawia ślad. Dzieje się tak również po całkowitym zaschnięciu i długim odczekaniu po aplikacji.


Na ustach pomadka prezentuje się bardzo ładnie. Nie powoduje przesuszenia, ale jeśli moje usta nie są odpowiednio nawilżone, to oczywiście każda sucha skórka jest podkreślona. Wydaje mi się jednak, że dla matowych pomadek jest to typowe. Podoba mi się to, że się nie klei i daje piękny matowy efekt.

Trwałość to chyba największa zaleta Longstay Liquid Matte Lipstick od Golden Rose. Trzyma się kilka ładnych godzin i co więcej równo się ściera.


Podsumowanie:
Plusy:
+ Trwałość
+ Wykończenie
+ Pigmentacja
+ Równe ścieranie
+ Brak wysuszenia
+ Nie klei się
+ Opakowanie
+ Kolor
+ Wydajność

Minusy:
- Pozostawia ślady
- Rozmazuje się
- Aplikator nabiera zbyt wiele produktu
- Podkreśla suche skórki
- Zapach

Które pomadki preferujecie, z matowym czy błyszczącym wykończeniem?

środa, 25 października 2017

ShinyBox Think Pink październik 2017

Witajcie, dzisiaj chciałam pokazać Wam co znalazło się w moim październikowym pudełku ShinyBox Think Pink. Box kupiłam w ramach 3-miesięcznej subskrypcji za 24,00 zł.


O pudełku ze strony ShinyBox:
Przedstawiamy Wam najnowszą - październikową edycję ShinyBox THINK PINK! Bądź piękna i zatroszcz się o siebie razem z ShinyBox! Piękno kobiety, to głównie sztuka życia. Pewność siebie, optymizm i świadomość swojej wartości. Atrakcyjna kobieta, jest kobietą spełnioną, która sama ze sobą czuje się dobrze.
 
Co znalazło się w ShinyBox Think Pink 2017:

Moim zdaniem:
Muszę przyznać, że i tym razem jakoś szczególnie nie interesowałam się zawartością pudełka. Kupiłam je pod wpływem chwili, kilka dni przed wysyłką i nawet nie miałam czasu, żeby szukać dodatkowych informacji.

Październikowy ShinyBox zaskoczył mnie swoją wagą. Przesyłkę odebrałam w pracy i cały czas zastanawiałam się co tam tak dużo waży. Dopiero jak dotarłam do domu i rozpakowałam pudełko, okazało się, że zawartość jest tak ciężka przez liczne ulotki, katalog Avon oraz ShinyMag.  


Swoją drogą bardzo zdziwiłam się kiedy zobaczyłam katalog Avon. Byłam bardzo ciekawa, który z kosmetyków znalazł się w boxie. Stawiałam na próbkę perfum, ale ku mojemu zdziwieniu była to matowa pomadka. Kolor typowo jesienny (irresistible), nie jest to mój odcień, ale na pewno będę testować ten kosmetyk.


Najbardziej zadowolona jestem z wcierki firmy Jantar i świeczki - jej zapach bardzo mi się podoba.

Energetyczny batonik Foods by Ann „przetestowałam” od razu. Niestety smak jabłko z cynamonem nie przypadł mi do gustu.



Jeśli chodzi o maseczkę 7th Heaven, a raczej „maseczkę”, to do mnie trafiły plastry oczyszczające na nos. Z tego co się dowiedziałam, był to produkt, który został ujawniony jeszcze przed wysyłką pudełek. Nie wiem jak dla Was, ale produkt, który znalazł się w moim ShinyBoxie na pewno nie jest maseczką. Szkoda, ponieważ nigdy wcześniej nie używałam produktów 7th Heaven, a plastry na nos, to dla mnie po prostu plastry i mimo różnych firm nie widzę różnicy w ich działaniu.


Na pocieszenie w pudełku znalazłam jeszcze hydrożelową maskę na twarz firmy Efektima Instytut, balsam do ciała od Barnangen oraz próbkę kremu energetyzującego od  Charmine Rose.

Podsumowując, zawartość ShinyBoxa w dużej mierze przypadła mi do gustu. Nie jest to może pudełko idealne, ale i tak jest fajnie.


Podoba Wam się zawartość październikowego pudełka?

niedziela, 15 października 2017

Antyperspirant Dove Go Fresh Pear & Aloe Vera, czyli gruszka i aloes

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję antyperspirantu Dove Go Fresh Pear & Aloe vera, czyli o zapachu gruszki i aloesu.


O kosmetyku Dove Pear Pear & Aloe vera:
Nowy antyperspirant Dove Pear & Aloe z lini Dove Go Fresh nie tylko utrzymuje suchą skórę pod pachami przez cały dzień, posiada też orzeźwiający zapach. Ożywczy, świeży zapach gruszki z nutą aloesu i ochrona przed potem do 48 godzin sprawiają, że możesz pięknie pachnieć i zachować suchą skórę pod pachami.
grafika ze strony: rossmann.pl
Skład:
Butane, Isobutane, Propane, Aluminum Chlorohydrate, Cyclopentasiloxane, PPG-14 Butyl Ether, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, C12-15 Alkyl Benzoate, Disteardimonium Hectorite, Octyldodecanol, BHT, Dimethiconol,Propylene Carbonate, Peg-4, benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Linalool.


Moim zdaniem:
Antyperspirant zamknięty jest w 150 ml buteleczce z turkusowym korkiem. Jest bardzo wygodny w użyciu, ponieważ opakowanie zostało odpowiednio wyprofilowane. Co więcej, świetnie się go używa, ponieważ obszar, który naciskamy by psiknąć, pokryty jest gładką gumą.



Produkt ma bardzo ładny zapach. Zdecydowanie czuję w nim gruszkę! Jest delikatny, trochę pudrowy. Nie jest to w żadnym wypadku zapach duszący.

Nie podrażnia, ani nie uczula. Stosowałam go również po depilacji i nic złego się nie działo. Bardzo dobrze chroni przed potem i maskuje nieprzyjemne zapachy. Pachy pozostają gładkie, a skóra jest miła w dotyku. Trzeba jednak uważać, ponieważ może bielić ciemne ubrania. 



Skład niestety może odstraszać, ponieważ zawiera aluminium. Kilka lat temu poruszyłam temat tego składnika na blogu, przy wpisie o blokerze Ziai (klik). Nie jest to dla mnie jednak na tyle negatywna cecha produktu, aby wcale produktu nie używać. Obecnie chyba nadal nie jest udowodnione, że aluminium powoduje raka piersi czy Alzheimera. Myślę jednak, że kosmetyki z tym składnikiem trzeba używać z głową lub jak najbardziej je ograniczyć. Lepiej dmuchać na zimne.

Pomimo składu, bardzo polubiłam antyperspirant od Dove.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Chroni
+ Nie podrażnia
+ Nie uczula
+ Zapach
+ Opakowanie

Minusy:
- Aluminium w składzie
- Bieli ciemne ubrania

Lubicie antyperspiranty Dove?

czwartek, 12 października 2017

Now Brow cienie do brwi + zniżka 20%

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję cieni do brwi łódzkiej firmy Now Brow (klik). Koszt jednego kosmetyku to 39 zł. Obecnie, do końca października możecie kupić je z 20% zniżką. Produkty otrzymałam do testów, za co bardzo dziękuję!

O cieniach do brwi Now Brow:
Składniki pochodzenia mineralnego, delikatne dla skóry, nie podrażniają.

Dzięki zastosowaniu produktów pochodzenia mineralnego (jak Talc, Mica, Kaolin) nasze cienie rozprowadzają się jedwabiście, co nadaje lekkości w makijażu, bardzo przyjemne w aplikacji. Zawierają wiele mikroelementów (krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń) oraz sole mineralne, w związku z tym mają właściwości pielęgnacyjne. Nadają naturalny połysk. Nie zbrylają się. Są doskonale napigmentowane, długotrwałe, nie rozmazują się długo pozostając na swoim miejscu.

Skład:

Moim zdaniem:
Cienie zamknięte są w okrągłych, niewielkich zakręcanych pojemniczkach. Dzięki przezroczystej górze bez problemu zobaczymy ich kolor. Jest to pomocne szczególnie wtedy, kiedy mamy kilka z nich. Opakowania są wygodne w użyciu i co ważne bardzo solidne. Zdarzyło mi się upuścić kosmetyk na podłogę i nawet wtedy cień nie popękał, a słoiczek pozostał cały.
 
Od dawien dawna włosy farbuję na czarno i przyznam, że zawsze ciężko było mi znaleźć odpowiedni cień, który mogłabym wykorzystać do brwi. Trafiałam albo na perłowe lub na zbyt ciemne. Znalezienie ideału wcale nie było takie łatwe. Teraz wiem już gdzie szukać ulubieńca.


W swojej kolekcji mam 5 kolorów: BP01, BP02, BP03, BP04 i BP05. Myślę, że każda z nas znajdzie w nich coś dla siebie. Moim faworytem jest BP04, czyli szary odcień. Odcienie niestety ciężko pokazać na zdjęciach. 


Produkty pozostawiają na brwiach bardzo naturalny efekt. Są dobrze napigmentowane. Bardzo podoba mi się to, że cienie nie robią plam i dobrze się rozprowadzają. Wielki plus również za to, że nie osypują się. Na brwiach utrzymują się aż do demakijażu. Stosuję je od 2 tygodni i szczerze przyznam, że nie zauważyłam zużycia.

 

Chciałam odnieść się jeszcze do ceny. Czy 39 zł za taki kosmetyk to dużo? Ciężko mi do końca stwierdzić, ponieważ z jednej strony jak na cień to dość sporo, jednak z drugiej wiem, że będzie służył mi przez bardzo długi czas i naprawdę super się sprawdzał.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Kolory
+ Pigmentacja
+ Trwałość
+ Aplikacja
+ Opakowanie
+ Nie osypują się
+ Nie rozmazują się
+ Nie robią plam
+ Nie uczulają
  

+/- Cena

Dziewczyny, spotkałyście się już gdzieś z firmą Now Brow?

niedziela, 8 października 2017

Jedwabisty mus do mycia ciała NIVEA - rabarbar i malina

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję jedwabistego musu do mycia ciała firmy Nivea, o zapachu rabarbaru i malin. Produkt otrzymałam do testów (należę do grona przyjaciółek Nivea), za co bardzo dziękuję.


O jedwabistym musie do ciała ze strony Nivea:
Jedwabisty mus zamieniający się w delikatną pianę o niepowtarzalnym zapachu.

Poczuj zapach lata w nowej limitowanej edycji jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk mousse o zapachu Rabarbaru i Maliny. Pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką. Dzięki formule lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty


- Nowa innowacyjna aplikacja
- Dwa razy większa wydajność
- Uczucie jedwabiście miękkiej skóry
- Niepowtarzalny zapach
- Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie

Sposób użycia:
źródło: nivea.pl
Skład:


Moim zdaniem:
Bardzo ucieszyłam się, kiedy dowiedziałam się, że będę miała okazję przetestować mus Nivea o zapachu rabarbaru i malin. Standardowe wersje musów bardzo przypadły mi do gustu, dlatego i po tym produkcie spodziewałam się wiele dobrego.


Mus zamknięty jest w solidnym, 200 ml opakowaniu. Jego szata graficzna jest miła dla oka. Tak jak w przypadku standardowych wersji, również i tutaj mamy do czynienia z pianką, która jest gęsta i zbita. Mimo wszystko bardzo dobrze rozprowadza się na skórze.

Jeśli chodzi o zapach, to nie mam mu nic do zarzucenia. Jest prześliczny! Faktycznie wyczuwam w nim połączenie rabarbaru i malin.


Kosmetyk jest bardzo wydajny, nie potrzeba wiele produktu, aby umyć całe ciało. Świetnie nadaje się również jako pianka do golenia nóg. Produkt nie wysusza skóry, a co więcej pozostawia ją miłą i gładką w dotyku. Jest to zapewne zasługa ekstraktu z jedwabiu, który ma w składzie.


Jeśli jeszcze nie miałyście okazji przetestować tej pianki, to serdecznie Wam polecam! Niestety musicie się pospieszyć, ponieważ jest to wersja limitowana L.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Dobrze myje
+ Nie wysusza
+ Nie uczula
+ Wygładza
+ Konsystencja
+ Opakowanie
+ Zapach
  
Minusy:
- Wersja limitowana

Lubicie musy do mycia ciała firmy Nivea? Który to Wasz ulubiony?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...