wtorek, 26 grudnia 2017

Manufaktura czekolady w Łodzi - warsztaty

Witajcie, jak tam Wasze brzuszki po drugim dniu świąt? Jeśli nie macie jeszcze dosyć, szczególnie słodkości, to zapraszam Was na czekoladowy post.


Jakiś czas temu, wraz z łódzkimi blogerkami i ich pociechami miałam okazję brać udział w warsztatach czekolady w Manufakturze Czekolady w Łodzi. Słodkości, a szczególnie czekoladę uwielbiam, choć ze względu na kamicę nerkową jeść jej nie powinnam. Kto jednak oparłby się takiej okazji? Ja na pewno nie! 

Większość zdjęć z warsztatów wykonał Jakub Placzyński (klik).



Manufaktury czekolady nie można pomylić z żadnym innym miejscem. Już od samego wejścia wiemy gdzie jesteśmy. Zapach, który unosi się w pomieszczeniu jest wręcz nie do opisania i nie można go pomylić z niczym innym. Zdecydowanie od samego progu wita nas czekolada!

Nasze warsztaty obejmowały zrobienie własnej tabliczki czekolady oraz uformowanie i ozdobienie pralin. Nie było to jednak takie proste jak się wydaje.



Proces przygotowania naszej własnej słodkiej tabliczki zaczęłyśmy od nauki temperowania czekolady na granitowym blacie. Jeśli byśmy nie zrobiły tego poprawnie, nasze czekolady nie byłyby gładkie i błyszczące. Na szczęście wszystko się udało.


Największą dla mnie frajdą był wybór dodatków. Ciężko było się zdecydować, ponieważ było ich mnóstwo (m.in. maliny, wiśnie, kokos, żurawina, orzechy, migdały, truskawki, ananasy). Tak naprawdę skorzystałam z większości z nich. Sami zobaczcie co udało mi się stworzyć:







Kolejny etapem naszych warsztatów było uformowanie i ozdobienie pralin. W domu sama robiłam je kilka razy (moja masa była jednak inna), dlatego nie sądziłam, że na warsztatach może sprawić mi to kłopot. Z masą, którą otrzymałyśmy nie było to już takie łatwe. Wykonanie kuleczki graniczyło z cudem, ponieważ pod wpływem ciepła dłoni czekolada zaczynała się topić. Zdecydowałam więc, że moje praliny będą bardziej kwadratowe. A podobno niektórzy potrafią uformować piękne wzory…






Każdą z pralinek zanurzałyśmy w czekoladzie i dobierałyśmy do nich odpowiednie dodatki. W sumie chyba nie wyszło mi to aż tak źle:

 

Warsztaty były świetnie przygotowane. Oprócz zajęć praktycznych dowiedziałyśmy się wielu interesujących rzeczy. Mogłyśmy z bliska poznać także owoc kakaowca, spróbować ziarna kakao i 3 rodzajów czekolad. Ku mojej wielkiej uciesze degustowałyśmy również gorącą czekoladę, którą wręcz uwielbiam. Przyznam, że cały czas czułam się jak dziecko i podobała mi się każda minuta warsztatów. Ciężko to wszystko opisać, dlatego serdecznie zachęcam Was abyście odwiedzili to miejsce. Szczegóły poznacie tutaj.



Maseczka z czekolady:
Wiecie, że z gorzkiej czekolady można zrobić również maseczkę? Dzięki właściwościom kakaowca Wasza cera będzie nawilżona i ujędrniona. Właścicielki cer suchych będą zachwycone! A do tego ten piękny zapach… Pamiętajcie tylko, żeby wybierać czekoladę dobrej jakości.

Wystarczy, że w kąpieli wodnej rozpuścicie 2-3 kostki. Możecie również dodać miód lub jogurt naturalny które wyciszą i jeszcze bardziej zwiększą efekt nawilżenia skóry.


wtorek, 19 grudnia 2017

ShinyBox grudzień 2017 - co jest w pudełku w wersji XXL

Witajcie, dzisiaj chciałam pokazać Wam co zawiera mój grudniowy ShinyBox Where the magic happens w wersji XXL.


Ze strony ShinyBox o grudniowej edycji:
Świeża choinka, zapach korzennych pierników, cynamonu i pomarańczy, spotkania pełne ciepła, uśmiechu i radości z tymi których kochamy … czyli magia Świąt na którą czekamy cały rok. W tym wyjątkowym czasie spraw sobie i najbliższym najlepszy, nietuzinkowy i wyjątkowy prezent – grudniowe pudełko ShinyBox „Where the magic happens”.


Zawartość grudniowego pudełka ShinyBox pozostaje niespodzianką do momentu pierwszej wysyłki. Pierwsza wysyłka zostanie zrealizowana w okolicy połowy grudnia, przed świętami, a kolejne będą realizowane na bieżąco.

Co znalazłam w grudniowym pudełku ShinyBox:

Moim zdaniem:
Nie wiem czy wiecie, ale były aż 3 wersje grudniowej edycji. Pudełko standardowe, XXL oraz VIP. Ja otrzymałam to drugie, ponieważ był to mój trzeci zestaw w ramach tej samej subskrypcji, a wystarczyło mieć min. dwa.

Zgodnie z obietnicą ekipy Shiny pudełka miały mieć odpowiednio:
Standardowe: 5 produktów + 2 upominki,
XXL: 7 produktów + 2 upominki,
VIP: 9 produktów + 2 upominki.



Patrzyłam przez chwilę na zawartość swojego zestawu i nie mogłam się doliczyć 9 szt. Więc tak, 7 produktów mam, a do tego jedną próbkę, ale gdzie drugi upominek? Poszukałam trochę informacji i na profilu FB firmy dowiedziałam się, że jest nim „pachnąca” pocztówka. Zaciekawiona od razu poszperałam w ulotkach z pudełka i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam:



Tak, „kartka” to podobno drugi upominek. Nie wiem jak dla Was, ale jeśli to prawda, to trochę czuję się oszukana. Zdecydowanie wolałabym, aby firma zamiast 2 upominków wspomniała tylko o 1. Trzeba jeszcze dodać, że pocztówka nie pachnie, a do tego jak dla mnie jest zwykłą ulotką z rabatem…


Jeśli chodzi o pozostałą zawartość, to mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony jest ok, bo w moim zestawie jest peeling do ciała, balsam, żel pod prysznic, saszetka z peelingiem i maską do dłoni, krem do rąk, mazidło na zaczerwienienia do twarzy i energetyczny batonik, więc dużo różnych produktów. Każdy z nich na pewno zużyję, ale nie na taki box liczyłam. Wolałabym jednak, aby było też coś z kolorówki, może do tego coś typowego pod święta? Po cichu liczyłam na coś co będzie pachnieć, albo chociaż trochę do nich nawiązywać… 

Jak tak teraz patrzę na grudniowe pudełko, wiem, że na wersję styczniową się nie skuszę.


Macie grudniowe pudełko ShinyBox?
Podoba Wam się jego zawartość?

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Premium Collagen 5000 - czyli moje efekty po miesięcznej kuracji

Witajcie, dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję PremiumCollagen5000, który dostałam na spotkaniu łódzkich blogerek. Jest to produkt od Naturals Pharm, a cena jednego opakowania to 159,99 zł / 100 g. 


Ze strony producenta:
Kolagen to białko, które jest budulcem Twojej skóry. Jest odpowiedzialne za właściwe nawilżenie skóry, jej jędrność i sprężystość. Z czasem Twój organizm wytwarza go niestety coraz mniej. To właśnie wtedy możesz zauważyć na swojej skórze oznaki starzenia – zmarszczki i przebarwienia. Mogą one doprowadzić do tego, że skutkiem może być wizualne postarzenie się twarzy oraz wrażenie utrzymywania się smutnej mimiki, co znacząco wpływa na spadek atrakcyjności i zdrowego wyglądu. Również stan włosów i paznokci może się pogorszyć, np. włosy mogą stać się bardziej łamliwe i zacząć wypadać.

Specjaliści opracowali PremiumCollagen5000 po to, by dostarczyć do Twojego organizmu optymalnie dużą dawkę kolagenu i w ten sposób likwidować zmarszczki i inne oznaki starzenia, jak również im przeciwdziałać. W dziennej porcji znajdziesz ponad 5 GRAMÓW kolagenu rybiego najwyższej jakości!


W PremiumCollagen5000 nie znajdziesz marnej jakości kolagenu wieprzowego czy wołowego. Specjalnie dla Twojego zadowolenia postawiliśmy na najwyższej jakości kolagen pozyskiwany z ryb morskich. Jest on swoją budową najbardziej zbliżony do kolagenu ludzkiego. Dzięki temu organizm człowieka dobrze go przyswaja, a Ty szybciej widzisz efekty. Dodatkowo kolagen rybi jest bezwonny i bezsmakowy. W preparacie znajdziesz także witaminę C, która pomaga w produkcji kolagenu.

Jak działa PremiumCollagen5000:
PremiumCollagen5000 zawiera w swoim składzie kolagen morski (pozyskiwany z ryb). Kolagen jest jednym z najważniejszych białek w organizmie. Odpowiada on m. in. za elastyczność i prawidłową strukturę skóry. Witamina C pomaga w produkcji kolagenu, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie skóry.


Sposób użycia: 
Zalecana dzienna dawka PremiumCollagen5000 to 2 płaskie łyżeczki 1 raz dziennie (7 g). Proszek należy dodać do szklanki letniej wody, soku lub napoju. Można go również dodać do jogurtu bądź koktajlu.

Moim zdaniem:
Produkt zamknięty jest w 100 gramowej puszce z plastikowym wieczkiem. Opakowanie jest bardzo wygodne w użyciu, bez problemu nabierzemy z niego kolagen na łyżeczkę. Bardzo podoba mi się to, że specyfik ma formę proszku. Możemy używać go na kilka sposobów - dodać go do wody, jogurtu czy naszego ulubionego napoju. Ja stosowałam pierwszą metodę.


Niestety zapach produktu nie należy do najpiękniejszych. Początkowo bardzo bałam się, że i smak będzie podobny, a wtedy nie piłabym go z chęcią. Na szczęście jest on niewyczuwalny. Moim zdaniem, to ogromna zaleta, ponieważ w żaden sposób nie zmienia smaku produktu, z którym go pijemy. PremiumCollagen5000 trzeba bardzo dokładnie wymieszać, ponieważ jeśli nie zrobimy tego starannie, to w szklance zostaną grudki.  



Jeśli chodzi o działanie, to jestem zaskoczona. Już po kilku użyciach widziałam, że moja cera nie jest aż tak wysuszona. Niestety bardzo często mam z tym problem. Po zastosowaniu miesięcznej kuracji, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że cera wygląda zdecydowanie lepiej. Skóra jest bardziej napięta, a suche skórki zniknęły. Wygląda po prostu zdrowo. 

Co do włosów, to są bardziej elastyczne i nie łamią się tak. Nie zauważyłam jednak, aby diametralnie zmienił się stan moich paznokci, choć nie były w najgorszej kondycji, więc może po prostu ciężko mi to stwierdzić. 

Jeśli nie odstrasza Was cena, to serdecznie polecam Wam PremiumCollagen5000. U mnie sprawdził się naprawdę dobrze.  



Pamiętajcie, że czasami przychodzi taki czas, gdy ciężko samemu walczyć z niedoskonałą cerą, łamiącymi się włosami czy paznokciami. Wtedy warto odwiedzić salon kosmetyczny. Możemy również zadbać o swoją dietę i resztę ciała. Najlepiej skorzystać z porad trenera personalnego (klik).

Lubicie tego typu produkty?

sobota, 2 grudnia 2017

Masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim - Dla królewny - od Bee Natural

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję masła do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Bee Natural Dla królewny od Miodowej Mydlarni (klik). Kosmetyk dostałam na spotkaniu łódzkich blogerek, o którym niedawno Wam pisałam (klik). Koszt produktu to 29,00 zł / 65 g / 135 ml.

O masłach Bee Natural z woskiem pszczelim:
Naturalna regeneracja i nawilżenie. Jeśli Twoja skóra łaknie głębokiej regeneracji i doskonałego nawilżenia, skorzystaj z wyjątkowych maseł do twarzy i ciała wytwarzanych przez Miodową Mydlarnię – kosmetyków o unikalnej kombinacji wosku pszczelego, wysokiej jakości naturalnych maseł i olei roślinnych oraz unikatowych aromatów.

Nasze receptury komponowane są z naturalnych składników, nadzwyczaj dobroczynnie działających na skórę: masła shea, oleju kokosowego, masła z mango, oleju ze słodkich migdałów, oliwy z oliwek, masła kakaowego, oleju marchwiowego, maceratów kwiatów nagietka i rumianku w oleju z pestek winogron, czy oleju z awokado.

Każde masło wzbogacone jest woskiem pszczelim o wyjątkowych właściwościach nawilżających, natłuszczających i odżywczych, pozyskanym z uli z nieskażonych terenów Puszczy Knyszyńskiej. Dodaliśmy również witaminę E – zwaną „witaminą młodości” – która jest jednym z najskuteczniejszych przeciwutleniaczy, chroniącym komórki skóry przed uszkodzeniem i opóźniającym proces starzenia się skóry.

Efekt doskonałego natłuszczenia, nawilżenia, uelastycznienia, wygładzenia, odżywienia i regeneracji skóry zauważalny jest już po pierwszym użyciu masła.


Wszystkie masła wspaniale się wchłaniają, skóra staje się miękka, gładka, ukojona i zmysłowo pachnąca – gotowa na spotkanie ze światem zewnętrznym. Zdrowa i naturalna.

O wersji Dla królewny:
Odżywcze naturalne masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim o lekkiej, puszystej konsystencji musu i kobiecym, zmysłowym aromacie.

Jest kompozycją niezwykle cennych maseł (shea, z mango, kakaowego) i olei roślinnych (kokosowego, ze słodkich migdałów, oliwy z oliwek), wosku pszczelego o wyśmienitych właściwościach kosmetycznych oraz witaminy E – o wybitnie antyoksydacyjnych, przeciwstarzeniowych właściwościach.

Błyskawicznie  zregeneruje skórę, odżywi, wyrówna poziom nawilżenia, ukoi wszelkie podrażnienia, zdecydowanie poprawi kondycję skóry. Masło  wspaniale sprawdzi się w codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej, wiotkiej, starzejącej się, wymagającej odnowy. Polecane jest zawsze wtedy, gdy skóra potrzebuje pomocy i ukojenia.

EFEKT: Skóra jest intensywnie wypielęgnowana, odpowiednio natłuszczona i nawilżona, wyraźnie gładsza, milsza w dotyku i apetycznie pachnąca.

Skład:

Moim zdaniem:
Kosmetyk zamknięty jest w szklanym, niewielkim słoiczku z czarną zakrętką. Opakowanie bardzo mi się podoba! W połączeniu z pastelowym miętowym kolorem produkt wygląda uroczo.  


Konsystencja mnie zaskoczyła. Niby jest to masełko, ale nie jest do końca jednolite. Mimo wszystko pod wpływem ciepła szybko zmienia się w ciecz. Czuć od razu, że w składzie ma olej, ponieważ pozostawia na skórze satynową warstwę. Bardzo fajnie się rozprowadza i dość szybko wchłania.

Jeśli chodzi o zapach, to bardzo przypadł mi do gustu. Masełko używam już od kilku tygodni. Stosuję je zawsze przed snem. Jego woń zdecydowanie jest przyjemna. Określiłabym ją jako mydlaną. Jest delikatna, ale za razem bardzo intensywna i spory czas utrzymuje się na skórze ciała.



Producent zapewnia, że kosmetyk nadaje się również do twarzy. Bardzo się z tego ucieszyłam! Na całą buzię nałożyłam jednak go jedynie raz. Niestety rano obudziłam się buraczkiem. Trzeba uważać, ponieważ wosk pszczeli potrafi uczulić. Kolejnym razem już byłam ostrożniejsza i nałożyłam go tylko w miejscach szczególnie przesuszonych, czyli na płątkach nosa i brodzie. Wtedy zaczerwienienia nie było. Skóra rano była miękka, nawilżona i wyglądała na zdrową.


Na ciele zaczerwienienia nie ma żadnego i tutaj po użyciu skóra prezentuje się jak pupcia niemowlaka ;). Producentowi nie mogę niczego zarzucić, ponieważ skóra faktycznie jest nawilżona, wyraźnie gładsza i miękka w dotyku. Na pewno jeszcze nie raz zaopatrzę się w ten kosmetyk!

Podsumowanie:
Plusy:
+ nawilża
+ wygładza
+ napina
+ koi
+ opakowanie
+ zapach
+ wydajność
+ cena

Minusy:
 - może uczulać

 Lubicie tego typu kosmetyki? A może znacie produkty Miodowej Mydlarni? 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...