środa, 31 października 2018

Świeczka zapachowa daylight Kringle Welcome Home

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję świeczki daylight o zapachu Welcome Home (Witaj w domu) od Kringle. Kupiłam ją w sklepie kosmetykizameryki.pl za 6,99 zł. 


czwartek, 4 października 2018

sobota, 22 września 2018

Krem do rąk melon i porzeczka od Balea z DM

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję handlotion mellon berry, czyli kremu do rąk z melonem i porzeczką od Balea. Kosmetyk kupiłam na początku wakacji w Czechach, w drogerii DM. Nie pamiętam dokładnie ile kosztował w przeliczeniu na złotówki, ale produkty tej firmy są bardzo tanie, było to ok. 3-4 zł.

wtorek, 28 sierpnia 2018

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

czwartek, 23 sierpnia 2018

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

piątek, 27 lipca 2018

wtorek, 17 lipca 2018

Kremy Nivea Soft mix me - zapachy do miksowania Charming, Oasis i Exotic

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzje trzech kremów Nivea Soft mix me, czyli wersji Berry Charming, Chilled Oasis i Happy Exotic. Produkty otrzymałam do testów w ramach Przyjaciółek Nivea, za co bardzo dziękuję. Koszt jednego kremu 100 ml to ok. 11 zł, zaś 200 ml to ok. 20 zł.



środa, 20 czerwca 2018

Maska czarny detox Tołpa dermo face, sebio

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję maski czarny detox firmy Tołpa, z serii dermo face sebio. Produkt ten znalazł się w mojej paczce z upominkami, którą dostałam na Meet Beauty. Jego koszt to ok. 33,00 zł / 40 ml.



środa, 13 czerwca 2018

Olejkowy rytuał NUTRI-GOLD, czyli krem-maska na noc od L’Oréal

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję olejkowego rytuału NUTRI-GOLD, czyli kremu-maski na noc od L’Oréal. Cena produktu to ok. 40 zł / 50 ml. Dostępny jest m.in. w Rossmannie i Super-Pharm.

poniedziałek, 28 maja 2018

Jak spędziłam czas na Meet Beauty 2018

Witajcie, dzisiaj przychodzę do Was z postem, który obiecałam przygotować Wam jakiś czas temu. Niestety ostatnio tak mi szybko dni mijają, że nawet nie zorientowałam się, że minął już miesiąc. Dziś będzie o moim weekendzie, który spędziłam na Meet Beauty. Była to IV edycja. Zapraszam również na post o upominkach, które przywiozłam z tego wydarzenia (klik).

sobota, 12 maja 2018

Clinique Moisture Surge Hydrating Supercharged Concentrate, czyli silnie nawilżający koncentrat o żelowej formule

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję silnie nawilżającego koncentratu o żelowej formule od Clinique, czyli Moisture Surge Hydrating Supercharged Concentrate. Kosmetyk był częścią mojego prezentu, który wybrałam sobie na gwiazdkę. Jego koszt w Sephorze (bez promocji) to 119,00 zł / 48 ml. 



niedziela, 6 maja 2018

Domowy cukrowy peeling do ciała z płatkami róż - przepis

Witajcie, dzisiaj mam dla Was przepis na peeling, który możecie samodzielnie zrobić w domu. Recepturę poznałam na konferencji Meet Beauty, podczas warsztatów firmy Natura Siberica.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Meet Beauty - co ze sobą przywiozłam

Witajcie, dzisiaj chciałam opisać Wam krótko jak spędziłam poprzedni weekend. Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że razem z 299 innymi urodowymi blogerkami/blogerami byłam w Warszawie w hotelu Lord na konferencji Meet Beauty. Był to drugi raz kiedy się zgłosiłam i ku mojej uciesze kolejny raz się udało. Nawet nie wiecie jak się cieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że dostałam się na listę uczestników. A wiecie czego teraz żałuję? Że te 2 piękne dni tak szybko mijają! 

czwartek, 12 kwietnia 2018

Kosmetyki od Rogé Cavaillès - olejek myjący, krem pod prysznic, dezodorant i płyn do higieny intymnej

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję kosmetyków firmy Rogé Cavaillès. Produkty otrzymałam do testów w ramach współpracy, za co bardzo dziękuję. Nie miało to jednak wpływu na moją opinię. Używałam ich przez ostatni miesiąc.

O kosmetykach Rogé Cavaillès ze strony producenta:
Rogé Cavaillès – ponad 90 lat doświadczenia w pielęgnacji wrażliwej skóry!

Jeśli masz wrażliwą skórę, Twoim priorytetem staje się odpowiednia pielęgnacja, ochrona i złagodzenie podrażnień. Ale właściwa pielęgnacja wrażliwej skóry nie znaczy wcale, że nie można czerpać z niej przyjemności!

Z Rogé Cavaillès dajesz swojej skórze właściwą ochronę, na którą zasługuje, jednocześnie zapewniając ucztę swoim zmysłom! Produkty Rogé Cavaillès zawierają w sobie unikalne połączenie niedrażniących składników dobranych do potrzeb wrażliwej skóry oraz przyjemną konsystencję i zapach.

Optymalna pielęgnacja skóry. Nasze produkty, opracowane z myślą o ochronie wrażliwej skóry, są odpowiednie dla całej rodziny: 
- testowane klinicznie przez dermatologów i ginekologów,
- wzbogacone aktywnym kompleksem lipidowym Surgras,
- hipoalergiczne, wolne od substancji drażniących i parabenów. 
  
Do testów otrzymałam 4 kosmetyki. Trzy z nich pochodzą z regularnej oferty, a jeden z serii specjalistycznej Dermo UHT Ultra, do niej należy olejek do skóry bardzo suchej i atopowej.

O ultrabogatym olejku myjącym Dermo-U.H.T.:
Dermo-U.H.T. - Specjalnie opracowany dla skóry bardzo suchej i atopowej, Olejek myjący o wysokiej tolerancji zapewnia maksymalną ochronę, dbając jednocześnie o skórę.


Opracowana wspólnie z dermatologami formuła zawiera wyłącznie składniki bezpieczne dla skóry oraz starannie dobrane substancje myjące, które delikatnie działają na skórę.

Olejek myjący Dermo-U.H.T charakteryzuje się 15% koncentracją kompleksu Dermo-U.H.T. oraz i silnie łagodzących substancji czynnych. Wyjątkowo bogaty olejek myjący stymuluje proces naprawy naskórka i łagodzi uczucie swędzenia.


Silne aktywne składniki: Zaczerwienienia skóry o 50% mniej widoczne już po dwóch dniach! Dzień po dniu skóra odzyskuje ukojenie i uczucie komfortu.

Sposób użycia:
Nałóż Dermo-U.H.T. Ultrabogaty olejek myjący na wilgotną skórę, a następnie dokładnie spłucz wodą. Osusz delikatnie skórę, aby uniknąć podrażnień.

Skład:

Moim zdaniem:
Olejek zamknięty jest w 500 ml plastikowym opakowaniu. Mimo swoich rozmiarów wygodnie się go używa, ponieważ ma pompkę. Według producenta produkt nie ma zapachu. Dla mnie jest on jednak wyczuwalny. Nie jest najpiękniejszy, ale na szczęście bardzo delikatny.

Kosmetyk jest dość lejący i dobrze rozprowadza się na skórze. Potarty pieni się i przyjemnie otula ciało. Wlany bezpośrednio do wanny zachowuje się jak płyn do kąpieli i tworzy pianę sporej wielkości.

Produkt bardzo dobrze myje ciało. Nie wysusza przy tym skóry i pozostawia ją miękką w dotyku. Po umyciu wygląda ona zdrowo, bez żadnych podrażnień i zaczerwienień. Co więcej, łagodzi podrażnienia.

Kosmetyk nadaje się również do mycia twarzy. W tej roli również dobrze się sprawdza. Trzeba jednak uważać na oczy. Raz zdarzyło mi się, że produkt się do nich dostał i niestety zaczęły bardzo szczypać.

 

Podsumowując, jest to bardzo fajny kosmetyk, który sprawdzi szczególnie przy skórze suchej i atopowej.

O kremie pod prysznic masło migdałowe & róża:
Nie musisz już wybierać między pielęgnacją Twojej wrażliwej skóry, a przyjemnością płynącą z codziennego prysznica.
Krem został wzbogacony o naturalne masło migdałowe, które delikatnie oczyszcza oraz głęboko odżywia suchą i wrażliwą skórę. Krem pod prysznic z masłem migdałowym i kwiatem róży zawiera zmiękczające składniki, które chronią skórę przed agresywnymi czynnikami zewnętrznymi i zapewniają jej odpowiednie nawilżenie. Po głębokim odżywieniu, skóra jest miękka, odzyskuje gładkość i uczucie komfortu.

Jego ultrabogata konsystencja i ponadczasowy zapach sprawią, że Twój prysznic zmieni się w przyjemny spacer po ogrodzie różanym. 

Sposób użycia:
Nałóż niewielką ilość kremu na dłoń i rozmasuj powstałą pianę na mokrej skórze, ciesząc się jego zachwycającym zapachem. Następnie spłucz dokładnie wodą.

Skład:

Moim zdaniem:
Krem pod prysznic zamknięty jest w 250 ml opakowaniu z zatrzaskowym wieczkiem, które bez problemu się otwiera i zamyka. Tak jak w przypadku pompki, również i ten sposób aplikacji bardzo mi się podoba, tym bardziej, że butelka ma otwór, który dozuje odpowiednią ilość produktu.   

Kosmetyk, jak przystało na kremowy żel pod prysznic jest gęsty. Jego zapach bardzo mi odpowiada. Przypomina mi woń czystego prania, które powiewa na wietrze przy słonecznym poranku. Na skórze utrzymuje się pewien czas.


Tak jak w przypadku olejku, również i on tworzy lekką pianę, dlatego sprawdza się także w roli płynu do kąpieli. Producent zapewnia, że głęboko nawilża i pomaga chronić skórę przed wysuszeniem. Ciężko mi powiedzieć czy nawilżenie faktycznie jest, jednak skóra po myciu wygląda naprawdę bardzo ładnie. Jest miękka i gładka.


Produkt ten podoba mi się bardziej niż olejek myjący, ale jest to spowodowane jedynie jego zapachem.

O dezodorancie Absorb+ anti-marks 48h:
Szukasz dezodorantu, który skutecznie uchroni Cię przed poceniem i przykrym zapachem? Wypróbuj nowy, niepozostawiający śladów dezodorant Rogé Cavaillès. Zastosowana tutaj nowa technologia pochłania pięć razy więcej wilgoci niż talk. Dzięki temu nawet przy obfitym poceniu dezodorant przez cały dzień niweluje przykry zapach i plamy potu na ubraniu. Specjalna kompozycja niebrudzących składników zapobiega powstawaniu żółtych plam i białych smug na ubraniach. Efekty potwierdzone klinicznie.
Sposób użycia:
Stosować codziennie na czystą, osuszoną skórę pod pachami.

Skład:

Moim zdaniem:
Przyznam, że nie przepadam za dezodorantami z kulką, zdecydowanie wolę te tradycyjne w sprayu. Przez to, początkowo byłam trochę sceptycznie nastawiona do produktu. A jak wypadł w ostatecznym rozrachunku?


Kosmetyk od Rogé Cavaillès zamknięty jest w 50 ml odkręcanym opakowaniu. Jest ono typowe dla produktów tego typu. Dobrze się je odkręca i bez problemu można postawić na półce. Niestety podczas aplikacji kulka czasami się zacina. Zapach jest przyjemny, dość delikatny i nie wyczuwam go w ciągu dnia.

Specyfik szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Wersja, którą mam zapobiega powstawaniu białych i żółtych plam. Często noszę ciemne ubrania, dlatego ciekawa byłam czy faktycznie się sprawdzi i nie zostawi śladów. Ku mojemu zaskoczeniu tkaniny pozostały nienaruszone.
Na opakowaniu jest informacja o 48h. Nie odważyłabym się testować produktu przez tak długi czas, tym bardziej, że jest to po prostu niehigieniczne. Standardowo kosmetyk stosowałam raz dziennie, rano. Producent zapewnia, że dezodorant przez cały dzień niweluje przykry zapach. I tak i nie, ponieważ w stresujących sytuacjach dałabym mu 7/10 punktów.  

Bardzo podoba mi się to, że kosmetyk nie zawiera w sobie alkoholu i parabenów. Jeśli jednak unikacie aluminium, to nie będzie to produkt dla Was.


Absorb+ anti-marks 48h jest produktem, który mogę Wam polecić. Ja natomiast nie skuszę się na kolejne opakowanie, ponieważ po prostu preferuję dezodoranty w innej formie.
  
O nawilżającym płynie do higieny intymnej:
Do 12 godzin nawilżenia i komfortu! Opracowany z udziałem ginekologów, ten płyn do higieny intymnej daje do 12 godzin skuteczności. Jego składniki zamknięte w mikrokapsułkach stopniowo uwalniają nawilżające ekstrakty z gliceryny roślinnej, które głęboko nawilżają i dają ukojenie suchym błonom śluzowym. Jego wyjątkowo delikatna formuła daje uczucie komfortu i świeżości na co dzień.
Składniki zamknięte w mikrokapsułkach stopniowo uwalniają nawilżającą glicerynę roślinną dając nawilżenie i komfort każdego dnia.


Sposób użycia:
Stosuj produkt tak samo jak mydło w płynie raz lub dwa razy dziennie. Nałóż niewielką ilość płynu myjącego, a następnie dokładnie spłucz ciepłą wodą. Produkt może być stosowany łącznie z innymi produktami (lubrykantami itp.). Tylko do użytku zewnętrznego.

Skład:

Moim zdaniem:
Płyn do higieny intymnej zamknięty został w 200 ml opakowaniu z pompką. Nie lubię kiedy tego typu kosmetyk jej nie ma, dlatego już na starcie miał ode mnie duży plus.

Produkt jest przezroczysty, lejący. Nie ma problemu z jego aplikacją. Trochę się zdziwiłam, ponieważ praktycznie wcale się nie pieni, ale za to dobrze rozprowadza. Zapach jest świeży i delikatny.


Specyfik bardzo dobrze działa. Odświeża i łagodzi podrażnienia. Czy nawilża? Nie mam obecnie żadnych problemów, dlatego nie mogę tego do końca stwierdzić. Na pewno nie wysusza i wszystko jest jak najbardziej dobrze. Przyznaję, że bardzo go polubiłam.  

Bardzo polubiłam kosmetyki od Rogé Cavaillès. W przyszłości na pewno skuszę się na inne. Jeśli lubicie apteczne produkty, to na pewno również je polubicie.


Mieliście już do czynienia z kosmetykami Rogé Cavaillès?


wtorek, 27 marca 2018

Szczotka Tangle Angel Xtreme - porównanie do Tangle Teezer

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję szczotki do włosów Tangle Angel Xtreme. Kupiłam ją ponad rok temu w drogerii internetowej eKobieca. Wtedy była w promocji i zapłaciłam za nią niecałe 38 zł, obecnie kosztuje 42,99 zł.
O szczotkach Tangle Angel ze strony producenta:
Szczotki Tangle Angel to profesjonalna odpowiedź na potrzeby włosów wszystkich kobiet. Zaprojektowane przez brytyjskiego stylistę fryzur gwiazd oraz Rodziny Królewskiej, Richarda Warda, tworzą szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu w pielęgnacji i stylizacji włosów.



O szczotce Tangle Angel Xtreme:
Ekstremalne rozwiązanie dla grubych, kręconych lub bardzo długich włosów: Tangle Angel Xtreme to największa w gamie anielskich szczotek, wyposażona w klasyczną rączkę o szerokiej podstawie i maksymalnie gęste, elastyczne ząbki – stworzona, by z łatwością zadbać o wymagające włosy.

Antybakteryjna: specjalna powłoka antybakteryjna zapobiega osadzaniu się bakterii co sprawia że szczotka jest bardzo higieniczna i bezpieczna w użyciu.

Antystatyczna: wykonana jest z antystatycznego tworzywa, dzięki czemu nie powoduje elektryzowania włosów i ułatwia ich modelowanie.


Odporna na temperaturę: dzięki odporności na wysoką temperaturę, szczotka zachowuje swój kształt, nawet w przypadku wysokich temperatur wytwarzanych przez suszarki do temperatury do 115 ° C.

Odporna na wodę: szczotki można używać podczas kąpieli.

Design i ergonomia: piękna kolorystyka szczotek oraz design jest ich dodatkowym atutem, szczotka wygodnie leży w dłoni.

Moim zdaniem:
Bardzo długo wahałam się czy kupić sobie anielską szczotkę i przede wszystkim zastanawiałam, który model wybrać. Ostatecznie wybór padł na największy model, czyli Tangle Angel Xtreme. Wybrałam wersję bardziej stonowaną, czyli połączenie czerni z fuksją, gdzie zdecydowanie przeważa pierwszy kolor.

Przyznam, że bardzo podoba mi się jej wygląd. Połączenie kolorów jest idealne, uwielbiam oba z nich. Kształt również przypadł mi do gustu, choć jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Czy szczotka nie jest trochę kiczowata? Z jednej strony tak, ale i tak bardzo mi się podoba.


Produkt zapakowany jest w plastikowy kartonik. Całość prezentuje się bardzo ładnie i przyciąga uwagę.

Szczotka dobrze leży w dłoni. Początkowo bardzo się zdziwiłam, ponieważ byłam przyzwyczajona do Tangle Teezera, który jest lekki. Tutaj zdecydowanie czujemy, że coś trzymamy. Myślałam, że ciężko będzie mi się przyzwyczaić również do jej rozmiaru - produkt ma prawie 23 cm wysokości i ok. 11 cm szerokości w najszerszym miejscu. Początkowo moje obcowanie ze szczotką wyglądało komicznie, ale po kilku dniach przyzwyczaiłam się do niej na tyle, że nie zwracałam uwagi na jej wagę i gabaryty. Jeśli o to chodzi nie zauważałam już żadnych różnic.  

Tangle Angel Xtreme wykonana jest z antystatycznego tworzywa, dzięki któremu włosy się nie elektryzują. Ząbki szczotki są giętkie i nie drapią skóry głowy. Raczej powiedziałabym, że przyjemnie ją masują. Produkt ma również antybakteryjną powłokę i jest odporny na wysokie temperatury.

Szczotka dobrze rozczesuje włosy i je wygładza. Z włosów czyści się bez problemów. Do tego delikatnie myję ją mydłem lub szamponem do włosów i dokładnie spłukuję. Używam jej już ponad rok i nie zauważam szczególnego zużycia. Delikatnie wygięło się tylko 6 ząbków, które są na górnej krawędzi. Gdybym jednak nie obejrzała szczotki z odległości 3 cm, w ogóle bym tego nie dostrzegła. Tył szczotki nie ma nawet jednej rysy, a obawiałam się, że już po kilku dniach nie będzie prezentowała się idealnie.

W porównaniu do szczotki Tangle Teezer, Tangle Angel wypada o niebo lepiej. W sumie to trafne porównanie, kiedy mówimy o anielskim produkcie ;). Większy model zdecydowanie lepiej radzi sobie z moimi włosami. Są one cienkie, ale długie - obecnie najdłuższe pasma od czubka głowy mają 91 cm. Niestety bardzo się plączą i kołtunią, nasila się to szczególnie zimą, kiedy powietrze jest bardzo suche. Tutaj z pomocą przychodzi mi produkt Tangle Angel w wersji Xtreme. Doskonale rozczesuje włosy, a co więcej nie robi tego tak bardzo powierzchownie jak TT, myślę, że to też z tego względu, że ma ząbki różnej długości i jest większy. Kiedy włosy są splątane nie zatrzymuje się nagle (jeśli wiecie o co mi chodzi) i nie wypada z dłoni. Niestety w przypadku TT działo się to u mnie bardzo często. Szczotka wypadała i przeważnie jeszcze w locie musiała o coś zahaczyć, a przy tym oczywiście narobić hałasu. Z „Aniołkiem” ani razu nie miałam problemu. Oczywiście jeśli chodzi o wyjazdy, to nie sprawdzi się najlepiej, więc w tej kategorii wygrywa Tangle Teezer, który zawsze wskakuje do mojej walizki. Szczotkę kupowałam jednak zdecydowanie z myślą, że będę używać jej w domu. Nie bez powodu wybrałam większy rozmiar.

Jeśli macie włosy podobne do moich, to serdecznie polecam Wam Tangle Angel Xtreme.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Dobrze rozczesuje
+ Wygładza
+ Łatwo się czyści
+ Odporna na wysoką temperaturę
+ Odporna na wodę
+ Nie rysuje się
+ Powłoka antybakteryjna
+ Materiał wykonania
+ Ząbki różnej długości
+ Kształt
+ Waga
+ Cena

Minusy:
brak

Znacie szczotki Tangle Angel?

wtorek, 20 marca 2018

Dezodorant - Deo Atomizer LILIA WODNA od CD

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję dezodorantu z wyciągiem z lilii wodnej od CD. Produkt dostałam na III spotkaniu łódzkich blogerek (klik). Sprawdziłam, że obecna cena kosmetyku w Rossmannie to 15,99 zł / 75 ml. Wcześniej nie miałam styczności z produktami firmy CD. 
O dezodorancie CD ze strony producenta:
Dezodorant CD w atomizerze z naturalnym wyciągiem z lilii wodnej zapewnia długotrwałą świeżość, pewność i pielęgnację skóry.
·       Przebadany dermatologicznie
·       Odpowiedni dla skóry wrażliwej
·       Nie pozostawia białych śladów
·       Dostępny również w opakowaniu o pojemności 25 ml
·       Nie zawiera soli aluminium

Skład:

Moim zdaniem:
Dezodorant zamknięty jest w szklanym 75 ml opakowaniu. Podoba mi się jego styl, choć przyznam, że jest dość nietypowy jak na taki produkt. Gdy go zobaczyłam byłam przekonana, że jest to coś w stylu mgiełki perfumowanej.
Atomizer spełnia swoje zadanie i działa bez zarzutów. Zapach całkiem przypadł mi do gustu. Jest kwiatowy i bardzo kobiecy, jednak gdy rozpylimy trochę więcej specyfiku, staje się mdły i przypomina perfumy starszych pań. Zdecydowanie nie można z nim przesadzać, tym bardziej, że przez pewien czas utrzymuje się na skórze czy ubraniu.


Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Moja wrażliwa skóra bardzo się z nim polubiła, nie podrażnił jej i nie wywołał uczulenia. Nie polecam go jednak po depilacji, ponieważ ma w składzie alkohol. Nie posiada jednak aluminium, a to na pewno ucieszy wiele z Was. Bardzo odpowiada mi to, że nie pozostawia białych śladów, tym bardziej, że często noszę ciemne ubrania.


Dezodorant na co dzień bardzo dobrze się spisuje i chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Nie jest to jednak antyperspirant, dlatego nie odważyłabym się go użyć podczas intensywnego dnia, ponieważ nie zatrzymuje potu.

Jeśli lubicie naturalne, delikatne produkty, to będzie to dla Was produkt idealny.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Nie podrażnia
+ Nie uczula
+ Nie pozostawia białych śladów
+ Chroni przed nieprzyjemnym zapachem
+ Brak aluminium w składzie
+ Opakowanie
+ Cena

+/- Zapach


Znacie produkty firmy CD?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...