środa, 31 stycznia 2018

WoodWick świeczka Petite Zielona Herbata i Jaśmin

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję świeczki od WoodWick z serii Petite. Zapach, który mam to biała herbata z jaśminem. Koszt produktu  to 17,50 zł / 31 g.
O świeczce Petite ze strony WoodWick:
Małe świece Petite to znakomity sposób, aby wypróbować zapachy WoodWick. Idealne do dekoracji stołu, tworzą kojącą atmosferę podczas wspólnych spotkań z bliskimi.

Świece zapachowe WoodWick posiadają specjalnie zaprojektowany naturalny, drewniany knot. Dzięki temu, wydają one kojący dźwięk przypominający skwierczenie drewna w domowym kominku. paląc się przy tym długo, równo i czysto.

Czysta, biała herbata z dodatkiem jaśminu otulona delikatnym aromatem czerwonego drewna cedrowego i róży.

Wysokość
3 cm
Długość
6 cm
Szerokość
6 cm
Gramatura
31 g
Czas palenia
do 15 godzin



Moim zdaniem:
Jest to moja pierwsza świeczka (właściwie to tealight) od WoodWick, którą kupiłam. Będąc na stoisku ze świeczkami i woskami zaciekawiłam się wszystkimi produktami tej marki. Szczególnie zainteresował mnie fakt, że świece po zapaleniu wydają dźwięk przypominający palące się w kominku drewno. Przyznam, że uwielbiam taką atmosferę. Od razu wyobrażam sobie siebie siedzącą na wygodnym fotelu, otuloną kocem i grzejącą dłonie kubkiem po brzegi wypełnionym gorącą czekoladą. Ku mojemu zdziwieniu również najmniejsze świeczki od WoodWick mają knot, który po rozpaleniu „tworzy magię”. Przynajmniej tak początkowo mi się wydawało. Jednak czy jest tak naprawdę?


Świeczka znajduje się w plastikowym opakowaniu. Podoba mi się prostota szaty graficznej. Fajnie również, że wieczko jest przezroczyste, ponieważ od razu w oczy rzuca się drewniany knot.

W sklepie zapach świecy mnie urzekł. Faktycznie czuję w nim mieszankę białej herbaty i jaśminu. Producent zapewnia, że aromat wypełniony jest także drzewem cedrowym i różą, jednak te nuty ciężko mi wyczuć. Byłam pewna, że po zapaleniu świecy cały pokój wypełni się pięknym zapachem. Niestety jest ledwo wyczuwalny, nad czym bardzo ubolewam. Aby cokolwiek poczuć muszę bardzo blisko zbliżyć się świeczki. Zdecydowanie wolę mocne zapachy, dlatego pod tym względem jestem zawiedziona.


Efekt strzelającego drewna mnie zaskoczył. Spodziewałam się trochę czego innego. W sumie ciężko mi to określić, ale nie do końca kojarzy mi się z kominkiem. Gdyby ktoś zapytał mnie jaki dźwięk wydają palące się WoodWicki, to opisałabym go bardziej jako wypalającą się świeczkę lub nierówno palący się palnik kuchenki gazowej ;). Nie powiem jednak, że świeca wydaje niemiły dźwięk. Gdy zamknę oczy, to faktycznie jestem w stanie wyobrazić sobie, że to kominek, który opisuje producent. Nie wiem natomiast czy każdemu przypadnie do gustu.

Jeśli chodzi o wydajność, to muszę ją pochwalić. Na stronie WoodWick możemy przeczytać, że jej czas palenia to 15 godzin, u mnie wytrzymała spokojnie koło 20.


Nie wiem niestety jak sprawdzają się inne produkty tej firmy, ale jeśli lubicie świeczki, które delikatnie pachną, a przy tym są oryginalne, to polecam Wam serię Petite od WoodWick. Dajcie znać, może duże świece lepiej się sprawdzają. 
  

Znacie produkty WoodWick? Jakie są Wasze ulubione zapachy?

wtorek, 23 stycznia 2018

ShinyBox styczeń 2018 Winter Wonderland - zawartość i moja opinia

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam pokazać co znalazłam w styczniowym pudełku ShinyBox Winter Wonderland. 


O pudełku Winter Winderland ze strony ShinyBox.pl:
Odwiedź zimową krainę piękna wraz z najnowszym pudełkiem ShinyBox i podaruj sobie wszystko, czego każda z nas potrzebuje w mroźne dni.

Zobaczcie co znalazłam w styczniu 2018 w ShinyBox:


Moim zdaniem:
Przy grudniowym pudełku zarzekałam się, że nie kupię styczniowej edycji. Niestety jak się okazało, moja 3-miesięczna subskrypcja przedłużyła się, a ja dowiedziałam się o tym dopiero wtedy, gdy pieniądze zostały pobrane z mojej karty. Skoro tak się już stało, stwierdziłam, że będzie to prezent ode mnie dla mnie na moje urodziny. Czy pudełko spełniło moje oczekiwania?


Zdecydowanie tak! Przyznam Wam, że dawno aż tak nie byłam zadowolona z zawartości ShinyBoxa. Podoba mi się każdy produkt. Może mogłabym przyczepić się do kolorów, ale i tak jestem bardzo zadowolona.


Pudełko dostępne było w 1 wersji standardowej. Znalazły się w nim same produkty pełnowymiarowe. Dodatkowy kosmetyk otrzymały klientki, których styczniowy ShinyBox był przynajmniej drugim pudełkiem w ramach jednej subskrypcji. Tutaj dostępne były 2 wersje, które różniły się kosmetykiem firmy -417. Ja trafiłam na błotną maskę do włosów. Drugą opcją był kosmetyk do ciała, czyli błoto z Morza Martwego. Cieszę się, że tak wylosowałam, ponieważ kosmetyków do ciała ostatnio mam wiele, a tych do włosów mogę mieć w każdych ilościach.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to zestaw 3 kul do kąpieli od Daisy Fun (Delia Cosmetics). Jak one pięknie pachną! Cieszę się, że znalazły się w pudełku, ponieważ sama z siebie raczej rzadko kupuję takie produkty. Nie wiem w sumie czemu, bo kąpiel z nimi jest dużo przyjemniejsza.


W pudełku znalazł się także naturalny pumeks wykonany z glinki czerwonej. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Znacie ten produkt?

Krem pod oczy od Naobay na pewno przypadnie mi do gustu. Mam już krem do twarzy tej firmy i bardzo dobrze się sprawdza.

Tak jak już pisałam, jeśli chodzi o błyszczyk i lakier do paznokci mogłam trafić na lepsze kolory, ale nie ma tragedii. Oba kosmetyki sprawdzą się latem.


Ostatnim pełnowymiarowym produktem, a raczej parą produktów są chusteczki do higieny intymnej Mama Care od Efektima Pharmacare. Przeznaczone są dla kobiet w ciąży lub po porodzie. Ja mamą nie jestem, więc produkt nie do końca skierowany jest do mnie.

Upominkiem dla tej edycji jest suplement diety F-CITV1000, czyli saszetka z witaminą C, do rozpuszczenia w szklance wody.




Podoba Wam się zawartość edycji  2018 Winter Wonderland? 

środa, 10 stycznia 2018

Wygładzający krem pod oczy z wyciągiem ze ślimaka od Hristina cosmetics

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję wygładzającego kremu pod oczy z wyciągiem ze ślimaka od Hristina cosmetics (klik). Kosmetyk kosztuje 75,00 zł / 25 ml.
O firmie Hristina:
Hristina to w 100% naturalne bułgarskie kosmetyki, które są przygotowywane unikalnymi procesami produkcyjnymi przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. W trakcie produkcji się miesza woda razem z czystymi olejami, masłami naturalnymi oraz ekstraktami ziołowymi w odpowiedniej temperaturze i prędkości tak, żeby powstał jednolity produkt. Jego konsystencja jest bardzo podobna do konsystencji kosmetyków sprzedawanych w drogeriach, ale różni się swoim naturalnym składem. Kosmetyki potrafią dostarczyć skórze najlepszych środków odżywczych bez użycia kropli chemii.

O kremie wygładzającym kremie pod oczy z wyciągiem ze ślimaka:
Krem wygładza i chroni delikatne okolice oczu. Skóra jest świeża i młoda. Wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych.

Sposób użycia:
Stosować rano i wieczorem. Nanieść i delikatnie wmasować w okolicach oczu. 

Skład:
Woda, olej z nasion winogron, masło shea, olej jojoba, masło kakaowe, ekstrakt ze ślizu ślimaka, magnes, tlenek cynku, ekstrakt z lipy srebrzystej, ekstrakt z krwawnika pospolitego, wosk pszczeli.

Moim zdaniem:
W ramach III edycji Spotkajmy się w Łodzi mogłam wybrać sobie ze sklepu  Hristina cosmetics jeden produkt. Moją uwagę zwrócił właśnie ten krem. Od dłuższego czasu nie miałam żadnego fajnego produktu pod oczy i ciekawa byłam jak sprawdzi się ten kosmetyk.

Produkt zamknięty jest w plastikowym słoiczku, który zabezpieczony jest sreberkiem. Opakowanie jest całkiem solidne i ładnie się prezentuje. Zapakowane jest dodatkowo w kartonik. Całość utrzymana jest w tej samej szacie graficznej.




Krem jest dość gęsty i treściwy. Mimo to dobrze się rozprowadza, a po delikatnym wklepaniu szybko wchłania. Co ważne, nie pozostawia lepkiej warstwy.

Jego zapach określiłabym jako ziołowy, choć trochę kojarzy mi się z perfumami starszych, eleganckich Pań. Nie jest jednak brzydki, w sumie całkiem przyjemny. Po aplikacji nie jest wcale wyczuwalny.

Specyfik pozostawia satynowe wykończenie. Muszę przyznać, że bardzo ładnie rozświetla skórę wokół oczu. Producent zapewnia, że po użyciu skóra jest świeża i młoda. W sumie na taką właśnie wygląda. Czuć, że skóra jest nawilżona i odżywiona.
Produkt stosuję na noc, ponieważ w składzie ma oleje, a moje ulubione podkłady i korektory, których używam, w większości są na bazie wody. Zdradzę Wam jednak, że raz z przyzwyczajenia użyłam kremu również rano. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie zważyło, a korektor przez cały dzień wyglądał bardzo ładnie.

Bardzo się cieszę, że krem mnie nie podrażnił. Lubię naturalne produkty, tym bardziej, że moja skóra nigdy źle na takie nie reaguje.

Jeśli szukacie treściwego produktu, który nawilży Waszą skórę pod oczami, to serdecznie polecam Wam ten krem. Czy zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek? To niestety ciężko mi obecnie stwierdzić.


Nie wiem kiedy uda mi się zużyć ten kosmetyk. Jego ważność, to 12 miesięcy od otwarcia. Stosuję go już od początku listopada, a w opakowaniu ubyło naprawdę niewiele. Jego cena może nie jest najniższa, ale mając na uwadze wydajność kremu, wcale nie wychodzi tak źle.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Nawilża
+ Wygładza
+ Nie lepi się
+ Nie podrażnia
+ Nie uczula
+ Szybko się wchłania
+ Nadaje się pod makijaż
+ Konsystencja
+ Opakowanie
+ Zapach

+/- Cena

Jaki jest Wasz ulubiony krem pod oczy?

czwartek, 4 stycznia 2018

Pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu wrażliwych od Nivea

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję pielęgnującego dwufazowego płynu do demakijażu oczu od Nivea. Produkt otrzymałam do testów w ramach przyjaciółek Nivea, za co bardzo dziękuję. Nie wpłynęło to jednak na moją opinię.

O dwufazowym płynie do demakijażu ze strony Nivea:
Bez pocierania. Bez podrażnień. Skuteczny i wyjątkowo łagodny jednocześnie. Dwufazowa formuła z jednej strony efektywnie usuwa nawet najbardziej wodoodporny, trwały makijaż oczu. Z drugiej strony pielęgnuje delikatną i wrażliwą skórę wokół oczu oraz rzęsy.

Używając Pielęgnującego Dwufazowego płynu do demakijażu oczu NIVEA nie musisz uporczywie pocierać skóry. Jednym ruchem usuniesz nawet wodoodporny, trwały tusz do rzęs i makijaż.

Skład:

Moim zdaniem:
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu zamknięty jest w 125 ml plastikowym opakowaniu z zakrętką. Początkowo pomyślałam, że szkoda, że nie ma zatrzaskowego wieczka, które idealnie sprawdza się przy tego typu formułach, ale wierzcie mi, że w tym przypadku nie jest niezbędne.

Specyfik jest płynem który składa się z warstwy różowej (brzoskwiniowej) i przezroczystej, lecz lekko mętnej. Przy większości płynów dwufazowych, które używałam, musiałam co trochę zamykać opakowanie i od nowa nim wstrząsać. Tutaj nie musimy tego tak często robić. Kosmetyk mieszam raz i wystarcza mi to na wykonanie demakijażu oczu. Warstwy bardzo powoli się rozłączają, co jest dla mnie ogromnym plusem. Podoba mi się również to, że równomiernie się zużywają.

Płyn nie pozostawia na skórze tłustego filmu ani uczucia lepkości. Do tego bardzo szybko się wchłania.

Produkt jest niezwykle delikatny dla oczu. Moje są bardzo wrażliwe i niestety przy demakijażu często szczypią. Z produktem Nivea nic takiego się nie dzieje. Co więcej przeznaczony jest również dla osób, które noszą szkła kontaktowe.

Producent zapewnia, że kosmetyk radzi sobie ze zmywaniem nawet wodoodpornego makijażu bez konieczności pocierania. Muszę się z tym zgodzić. Nawilżony wacik trzeba po prostu przyłożyć na chwilę do rzęs. Producent jednak obiecuje, że wystarczy zrobić to raz. U mnie się to nie sprawdza. Lubię mieć pewność, że moje rzęsy nie są już pokryte tuszem, dlatego powtarzam tę czynność aż będzie po prostu czysty. Zwykle są to trzy razy. Nie jest to dla mnie jednak wada, ponieważ przy użyciu innych płynów zajmuje mi to znacznie więcej czasu.
Zgodnie z informacjami ze strony, płyn pielęgnuje delikatną i wrażliwą skórę wokół oczu oraz rzęs. Ciężko mi to do końca stwierdzić, jednak mogę powiedzieć, że ich stan się u mnie nie pogorszył.
Kosmetyk używam z czystą przyjemnością. Niestety mam już końcówkę opakowania, ale tak mi się spodobał, że na pewno kupię kolejne. Serdecznie polecam Wam ten produkt. Żałuję tylko, że Nivea nie wypuściła również większej wersji.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Dobrze usuwa makijaż
+ Szybko działa
+ Jest delikatny
+ Nie podrażnia
+ Nie szczypie
+ Wolno się rozwarstwia
+ Odpowiedni dla osób, które noszą soczewki
+ Opakowanie
+ Brak zapachu
  
Minusy:
- Brak większej pojemności

Używacie kosmetyków dwufazowych do demakijażu? 
Jaki jest Wasz ulubiony?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...