wtorek, 27 marca 2018

Szczotka Tangle Angel Xtreme - porównanie do Tangle Teezer

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję szczotki do włosów Tangle Angel Xtreme. Kupiłam ją ponad rok temu w drogerii internetowej eKobieca. Wtedy była w promocji i zapłaciłam za nią niecałe 38 zł, obecnie kosztuje 42,99 zł.
O szczotkach Tangle Angel ze strony producenta:
Szczotki Tangle Angel to profesjonalna odpowiedź na potrzeby włosów wszystkich kobiet. Zaprojektowane przez brytyjskiego stylistę fryzur gwiazd oraz Rodziny Królewskiej, Richarda Warda, tworzą szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu w pielęgnacji i stylizacji włosów.



O szczotce Tangle Angel Xtreme:
Ekstremalne rozwiązanie dla grubych, kręconych lub bardzo długich włosów: Tangle Angel Xtreme to największa w gamie anielskich szczotek, wyposażona w klasyczną rączkę o szerokiej podstawie i maksymalnie gęste, elastyczne ząbki – stworzona, by z łatwością zadbać o wymagające włosy.

Antybakteryjna: specjalna powłoka antybakteryjna zapobiega osadzaniu się bakterii co sprawia że szczotka jest bardzo higieniczna i bezpieczna w użyciu.

Antystatyczna: wykonana jest z antystatycznego tworzywa, dzięki czemu nie powoduje elektryzowania włosów i ułatwia ich modelowanie.


Odporna na temperaturę: dzięki odporności na wysoką temperaturę, szczotka zachowuje swój kształt, nawet w przypadku wysokich temperatur wytwarzanych przez suszarki do temperatury do 115 ° C.

Odporna na wodę: szczotki można używać podczas kąpieli.

Design i ergonomia: piękna kolorystyka szczotek oraz design jest ich dodatkowym atutem, szczotka wygodnie leży w dłoni.

Moim zdaniem:
Bardzo długo wahałam się czy kupić sobie anielską szczotkę i przede wszystkim zastanawiałam, który model wybrać. Ostatecznie wybór padł na największy model, czyli Tangle Angel Xtreme. Wybrałam wersję bardziej stonowaną, czyli połączenie czerni z fuksją, gdzie zdecydowanie przeważa pierwszy kolor.

Przyznam, że bardzo podoba mi się jej wygląd. Połączenie kolorów jest idealne, uwielbiam oba z nich. Kształt również przypadł mi do gustu, choć jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Czy szczotka nie jest trochę kiczowata? Z jednej strony tak, ale i tak bardzo mi się podoba.


Produkt zapakowany jest w plastikowy kartonik. Całość prezentuje się bardzo ładnie i przyciąga uwagę.

Szczotka dobrze leży w dłoni. Początkowo bardzo się zdziwiłam, ponieważ byłam przyzwyczajona do Tangle Teezera, który jest lekki. Tutaj zdecydowanie czujemy, że coś trzymamy. Myślałam, że ciężko będzie mi się przyzwyczaić również do jej rozmiaru - produkt ma prawie 23 cm wysokości i ok. 11 cm szerokości w najszerszym miejscu. Początkowo moje obcowanie ze szczotką wyglądało komicznie, ale po kilku dniach przyzwyczaiłam się do niej na tyle, że nie zwracałam uwagi na jej wagę i gabaryty. Jeśli o to chodzi nie zauważałam już żadnych różnic.  

Tangle Angel Xtreme wykonana jest z antystatycznego tworzywa, dzięki któremu włosy się nie elektryzują. Ząbki szczotki są giętkie i nie drapią skóry głowy. Raczej powiedziałabym, że przyjemnie ją masują. Produkt ma również antybakteryjną powłokę i jest odporny na wysokie temperatury.

Szczotka dobrze rozczesuje włosy i je wygładza. Z włosów czyści się bez problemów. Do tego delikatnie myję ją mydłem lub szamponem do włosów i dokładnie spłukuję. Używam jej już ponad rok i nie zauważam szczególnego zużycia. Delikatnie wygięło się tylko 6 ząbków, które są na górnej krawędzi. Gdybym jednak nie obejrzała szczotki z odległości 3 cm, w ogóle bym tego nie dostrzegła. Tył szczotki nie ma nawet jednej rysy, a obawiałam się, że już po kilku dniach nie będzie prezentowała się idealnie.

W porównaniu do szczotki Tangle Teezer, Tangle Angel wypada o niebo lepiej. W sumie to trafne porównanie, kiedy mówimy o anielskim produkcie ;). Większy model zdecydowanie lepiej radzi sobie z moimi włosami. Są one cienkie, ale długie - obecnie najdłuższe pasma od czubka głowy mają 91 cm. Niestety bardzo się plączą i kołtunią, nasila się to szczególnie zimą, kiedy powietrze jest bardzo suche. Tutaj z pomocą przychodzi mi produkt Tangle Angel w wersji Xtreme. Doskonale rozczesuje włosy, a co więcej nie robi tego tak bardzo powierzchownie jak TT, myślę, że to też z tego względu, że ma ząbki różnej długości i jest większy. Kiedy włosy są splątane nie zatrzymuje się nagle (jeśli wiecie o co mi chodzi) i nie wypada z dłoni. Niestety w przypadku TT działo się to u mnie bardzo często. Szczotka wypadała i przeważnie jeszcze w locie musiała o coś zahaczyć, a przy tym oczywiście narobić hałasu. Z „Aniołkiem” ani razu nie miałam problemu. Oczywiście jeśli chodzi o wyjazdy, to nie sprawdzi się najlepiej, więc w tej kategorii wygrywa Tangle Teezer, który zawsze wskakuje do mojej walizki. Szczotkę kupowałam jednak zdecydowanie z myślą, że będę używać jej w domu. Nie bez powodu wybrałam większy rozmiar.

Jeśli macie włosy podobne do moich, to serdecznie polecam Wam Tangle Angel Xtreme.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Dobrze rozczesuje
+ Wygładza
+ Łatwo się czyści
+ Odporna na wysoką temperaturę
+ Odporna na wodę
+ Nie rysuje się
+ Powłoka antybakteryjna
+ Materiał wykonania
+ Ząbki różnej długości
+ Kształt
+ Waga
+ Cena

Minusy:
brak

Znacie szczotki Tangle Angel?

wtorek, 20 marca 2018

Dezodorant - Deo Atomizer LILIA WODNA od CD

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję dezodorantu z wyciągiem z lilii wodnej od CD. Produkt dostałam na III spotkaniu łódzkich blogerek (klik). Sprawdziłam, że obecna cena kosmetyku w Rossmannie to 15,99 zł / 75 ml. Wcześniej nie miałam styczności z produktami firmy CD. 
O dezodorancie CD ze strony producenta:
Dezodorant CD w atomizerze z naturalnym wyciągiem z lilii wodnej zapewnia długotrwałą świeżość, pewność i pielęgnację skóry.
·       Przebadany dermatologicznie
·       Odpowiedni dla skóry wrażliwej
·       Nie pozostawia białych śladów
·       Dostępny również w opakowaniu o pojemności 25 ml
·       Nie zawiera soli aluminium

Skład:

Moim zdaniem:
Dezodorant zamknięty jest w szklanym 75 ml opakowaniu. Podoba mi się jego styl, choć przyznam, że jest dość nietypowy jak na taki produkt. Gdy go zobaczyłam byłam przekonana, że jest to coś w stylu mgiełki perfumowanej.
Atomizer spełnia swoje zadanie i działa bez zarzutów. Zapach całkiem przypadł mi do gustu. Jest kwiatowy i bardzo kobiecy, jednak gdy rozpylimy trochę więcej specyfiku, staje się mdły i przypomina perfumy starszych pań. Zdecydowanie nie można z nim przesadzać, tym bardziej, że przez pewien czas utrzymuje się na skórze czy ubraniu.


Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Moja wrażliwa skóra bardzo się z nim polubiła, nie podrażnił jej i nie wywołał uczulenia. Nie polecam go jednak po depilacji, ponieważ ma w składzie alkohol. Nie posiada jednak aluminium, a to na pewno ucieszy wiele z Was. Bardzo odpowiada mi to, że nie pozostawia białych śladów, tym bardziej, że często noszę ciemne ubrania.


Dezodorant na co dzień bardzo dobrze się spisuje i chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Nie jest to jednak antyperspirant, dlatego nie odważyłabym się go użyć podczas intensywnego dnia, ponieważ nie zatrzymuje potu.

Jeśli lubicie naturalne, delikatne produkty, to będzie to dla Was produkt idealny.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Nie podrażnia
+ Nie uczula
+ Nie pozostawia białych śladów
+ Chroni przed nieprzyjemnym zapachem
+ Brak aluminium w składzie
+ Opakowanie
+ Cena

+/- Zapach


Znacie produkty firmy CD?

środa, 7 marca 2018

Suchy olejek do ciała do skóry suchej i bardzo suchej od Nivea

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję suchego olejku do cała od Nivea. Jego cena to ok. 25 zł / 200 ml. Produkt dostałam do testów w ramach klubu Przyjaciółek Nivea, za co bardzo dziękuję.
O suchym olejku ze strony producenta:
Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+.

NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!


• sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza
• zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie
• szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze
• nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych
• zawiera drogocenny olejek migdałowy

Sposób użycia:
Delikatnie wmasuj olejek w skórę ciała.

Skład:


Moim zdaniem:
Olejek przeznaczony jest do skóry suchej i bardzo suchej. Można pomyśleć, że jest to produkt idealny, ale czy na pewno?

Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej odkręcanej buteleczce. Szkoda, że producent nie zaopatrzył opakowania w zatrzaskowe wieczko, ponieważ z nim używanie produktu byłoby łatwiejsze. Dozownik jest całkiem spory. Myślałam, że przez to z opakowania będzie wylewać się zbyt wiele olejku. Na szczęście po przechyleniu butelki leci niewiele i aplikacja nie sprawia problemów.  




Produkt pachnie delikatnie, typowo dla kosmetyków firmy Nivea, który bardzo lubię.

Specyfik bardzo dobrze rozprowadza się po ciele i błyskawicznie wchłania. Nie pozostawia również tłustego filmu. Za to właśnie uwielbiam suche olejki. Wystarczy je nałożyć, rozetrzeć i tak naprawdę gotowe, ponieważ już po chwili możemy cieszyć się piękną skórą. Ten również mnie nie zawiódł i muszę przyznać, że do mojej suchej skóry jest wręcz idealny.  
Tak naprawdę wszystkie obietnice producenta są spełnione. Szczególnie podoba mi się to, że skóra nabiera blasku i wygląda znacznie lepiej. Cena to również zaleta, tym bardziej, że olejek jest bardzo wydajny.

Jeśli nie przepadacie za nawilżającymi produktami do ciała, które długo się wchłaniają, to serdecznie polecam Wam suchy olejek firmy Nivea.


Podsumowanie:
Plusy:
+ Nawilża
+ Szybko się wchłania
+ Nie zostawia tłustego filmu
+ Nie brudzi ubrań
+ Nie uczula
+ Zapach
+ Wydajność

Minusy:
- Opakowanie

Stosujecie do ciała suche olejki? A może wolicie balsamy?

czwartek, 1 marca 2018

Paleta z różami Ultra Blush Palette Sugar & Spice od MAKEUP REVOLUTION

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję palety z różami Ultra Blush Palette Sugar & Spice od MAKEUP REVOLUTION. Kupiłam ją w internetowej drogerii eKobieca za 20,39 zł (obecnie dostępna jest za 23,99 zł).

O palecie Sugar & Spice od MAKEUP REVOLUTION ze strony eKobieca:
Makeup Revolution Ultra Blush Palette Sugar & Spice jest to paleta róży*, w której zamieszczonych zostało 8 odcieni wypiekanych. Zostały tu pomieszane lekko połyskujące oraz matowe róże, które świetnie modelują twarz, podkreślają delikatnie policzki, nie powodując przy tym pomarańczowych plam. Róże świetnie się rozprowadzają, a na pędzelek nakłada się odpowiednia ilość. Są to bardzo trwałe produkty, które mogą utrzymać się na dobrej bazie nawet cały dzień bez poprawek.


Sposób użycia w zależności od kształtu twarzy:  
Podłużna twarz – nakładaj róż od środka policzków i kieruj pędzelek poziomo, aż do linii uszu. Pasmo kosmetyku powinno być stosunkowo szerokie. Dzięki temu optycznie poszerzysz swoją buzię.

Owalna twarz – twoja buzia jest proporcjonalna więc możesz sobie pozwolić na różne techniki aplikacji różu. Będziesz wyglądała dobrze zarówno z różem na kościach policzkowych, jak i nieco poniżej nich.

Twarz w kształcie serca – aby zrównoważyć zarys szczęki, nakładaj róż na środkową część kości policzkowych, ale nie przeciągaj pędzelka poziomo aż do linii ucha. Zamiast tego wymodeluj na policzkach kształt zbliżony do litery L.

Kwadratowa twarz – złagodzisz swoje rysy twarzy, gdy nałożysz róż punktowo – dokładnie na środku policzków. Kosmetyk aplikuj miękkimi, kolistymi ruchami.

Okrągła twarz – twoja twarz wyda się szczuplejsza, gdy róż nałożysz poniżej linii kości policzkowych, kierując pędzelek pionowo od dolnej części policzków mniej więcej do wysokości połowy ucha.

Skład:

Moim zdaniem:
Zdecydowanie wolę bronzer niż róż, jednak jak tylko zobaczyłam paletę i jej cenę, od razu wrzuciłam ją do koszyka. Przyznam, że wtedy najbardziej urzekł mnie bordowy odcień, czyli pierwszy od lewej, w dolnym rzędzie palety. Przynajmniej tak wyglądał na zdjęciach produktowych w internecie...

Paleta jest wykonana z czarnego błyszczącego plastiku. Wygodnie się otwiera i zamyka. W środku dodatkowo ma lusterko, które jest dobrej jakości. Przyznam, że opakowanie przypadło mi do gustu i nic mu nie mogę zarzucić.


Kosmetyk składa się z 6 różów matowych oraz 2 rozświetlających. Niestety, ku mojemu zdziwieniu na żywo kolory różnią się i mój bordowy ideał wpada w róż. Szkoda, bo bardzo ciekawa byłam jak będę wyglądała z policzkami w kolorze wina. Liczyłam na to, że przy moich czarnych włosach będzie to dobre połączenie. Nie mogę jednak powiedzieć, że kolory są brzydkie, ponieważ i tak przypadły mi do gustu.

Jakość wypada bardzo na plus, ponieważ róże są świetnie napigmentowane. Myślę, jednak, że nie wszystkim się to spodoba, gdyż trzeba mieć lekką rękę i delikatnie je nakładać, ale dzięki temu możemy też stopniować ich intensywność. Róż nałożony rano, wytrzymuje cały dzień. Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak dobrej jakości. Do tego ta wydajność!



Matowe róże są świetne, te rozświetlające, to już nie do końca mój typ, ponieważ posiadają błyszczące drobinki, które bardzo rzucają się w oczy. Na pewno nie będę używać ich na co dzień. Jeśli lubicie takie wykończenie, możecie je wykorzystać po prostu jako rozświetlacze.  

Podsumowując, paleta Sugar & Spice to bardzo fajny produkt. Trzeba pamiętać jednak o tym żeby być delikatnym, ponieważ możemy zrujnować nasz makijaż i zrobić plamę, której nie będziemy w stanie już rozetrzeć.
   
* tak naprawdę odmieniamy „paleta różów”, a nie „paleta róży”. Niestety wszystkie strony, które widziałam podają, że jest to „paleta róży MAKEUP REVOLUTION”.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Kolory
+ Pigmentacja
+ Opakowanie
+ Lusterko
+ Cena
+ Wydajność

Minusy:
- Można zrobić plamę
- Rozświetlające róże mają drobiny
- Na zdjęciach produktowych kolory są inne

Lubicie kosmetyki od MAKEUP REVOLUTION? Jaki jest Wasz ulubiony?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...